Tej kuchni właściwie nie ma – kilka białych linii na białym tle i jedna ciemna kreska drewnianego blatu. A jednak nie tylko spełnia wszystkie swoje funkcje, ale też cieszy estetycznym wyrazem.
Sztuka współczesna przyzwyczaiła nas do minimalizmu i kondensacji środków wyrazu. „Czarny kwadrat na białym tle” Kazimierza Malewicza zawiera ideę nowego malarstwa; niemal niewidoczne cyfry na obrazach Romana Opałki mają oddać istotę przemijania. Wiemy już, że nie trzeba epatować bogactwem form i kunsztem obrazowania, by powołać do istnienia piękno.
Powyższe założenia przyświecają wszystkim projektom, które powstają w warszawskim studiu architektury „Noomo”, także aranżacji tej kuchni. Jej właściciele to młode małżeństwo – Katarzyna i Janusz. Powierzchnia użytkowa mieszkania wynosi zaledwie ok. 48 m2, inwestorom zależało więc na tym, by optymalnie wykorzystać każdy fragment. Zdecydowali się na otwartą, zintegrowaną z salonem kuchnię, która pełniąc wszystkie niezbędne funkcje, nie będzie zwracać na siebie uwagi. Tym samym udało się wygospodarować więcej miejsca na część „wypoczynkową” domu.
Kuchenna zabudowa składa się z dwóch niemal transparentnych, prostopadłych linii, które tworzy słupek z lodówką i szafki wiszące. Wykonane z lakierowanego na wysoki połysk MDF-u w kolorze lekko złamanej bieli, fronty wtapiają się w równie jasną, częściowo pokrytą połyskującym szkłem ścianę. Regularnych, prostokątnych powierzchni nie zakłóca nawet widok uchwytów.
Najmocniejszym akcentem aranżacji jest duży, masywny półwysep, przesłaniający strefę płyty grzewczej. Jego budowa zachwyca prostotą: na białym postumencie umieszczono gruby blat fornirowany drewnem wenge, w którym zainstalowany został zlewozmywak. Wyjątkowa ranga tej rzeźbiarskiej konstrukcji nie ogranicza się do walorów estetycznych. Jako że w małym mieszkaniu zabrakło miejsca na stół jadalniany, pije się tu kawę, czyta gazety, przyrządza i spożywa posiłki. Jest to więc bar, stół i blat roboczy w jednym.
„Są tacy którzy w głowie hodują ogrody (...) zamykają oczy a już z czoła spływają im ławice obrazów” – pisał Zbigniew Herbert w wierszu „Kołatka”. „Z głów” autorek tej aranżacji posypały się... prostokąty. Okazuje się jednak, że jest to forma dająca wyobraźni architekta nieskończenie wiele możliwości.
Aleksandra
kazik