Anna Popek. Fot. Bartosz Jarosz

Zobacz galerię [5 zdjęć]

Anna Popek. Fot. Bartosz Jarosz
  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
Autor: Redakcja Dobrzemieszkaj.pl
22 cze 2017 09:45

Anna Popek: najważniejszy jest dom

Mówi o sobie „domatorka”, ale ciągle jest poza domem. W życiu nie lubi bylejakości, choć przyznaje, że ma skłonność do lenistwa, gdy brak jej zajęć. O domu, zamiłowaniu do gotowania i urządzaniu mieszkania opowiada Anna Popek.

Prezenterka telewizyjna, konferansjerka, mama dwóch córek – która z tych ról to największe wyzwanie?

Myślę, że kobiety od zawsze łączyły różne role w życiu. Wydaje mi się, że jest to normalne dla większości ludzi – nie można wybrać sobie jednej ścieżki życia. Owszem, są osoby, które tak robią. To są ci ludzie, którzy zmieniają świat. Tacy, którzy np. wszystko oddają sztuce, nauce, biznesowi, albo rodzinie, kiedy jest duża i pełna. Są to wybitne jednostki, poświęcające się jednemu zagadnieniu bez reszty. Natomiast na co dzień ludzie zwykli, tacy jak my, muszą godzić ze sobą różne role. Dużym wyzwaniem było połączenie wszystkich tych ról, które pani wymieniła na początku. Ale czy mamy inne wyjście? Poza tym, kiedy mam mało zajęć wydaje mi się, że marnuje czas, a dni mijają niewykorzystane. Strasznie się wtedy rozleniwiam i spędzam całe popołudnia na oglądaniu starych filmów, co w moim odczuciu jest grzechem!

Lenistwo na pewno Pani nie grozi. Wśród wielu zajęć, napisała Pani wraz z siostrą książkę kucharską, prowadziła w radiu audycję Smaki Zdrowia. Czy gotowanie to Pani hobby?

Gotuję po prostu dlatego, że lubię mieć świeże jedzenie, ugotowane, ciepłe. Odkąd wiele lat temu wprowadziłam zasady żywieniowe oparte na diecie dr Ewy Dąbrowskiej, codziennie jem ciepły obiad i chcę wiedzieć, co jest w garnku. Teraz zastanawiam się, w związku z tym, że córki się wyprowadziły i nie chce mi się dla samej siebie gotować, czy aby nie skorzystać z cateringu dietetycznego, bo przyrządzanie posiłków dla siebie samej zajmuje więcej czasu niż samo jedzenie. Natomiast uważam, że gotowanie w domu to najbardziej spajające ogniwo i nie wolno tego zaniedbywać.

Gotowanie dla kogoś – nawet jeśli jest to jedna osoba – to wielka radość. Oczywiście, często bywamy zmęczeni... Pamiętam czasy kiedy dzieci były młodsze, a ja miałam niemały dylemat, co tu zrobić po pracy na obiad. Teraz jednak widzę, jak bardzo ważne jest, żeby usiąść razem i zjeść przy stole nakrytym obrusem... Szkoda każdego dnia na bylejakość, bo z poszczególnych dni składa się nasze życie. Nie mówię, że wszystko powinno być na porcelanie, ale żeby doceniać to, że jemy wspólny posiłek razem z córką, synem czy mężem.

Jedzenie pod tym względem jest czymś cudownym! Dotyczy to także relacji zawodowych. Ludzie zaczynają się dobrze rozumieć, dobrze ze sobą pracować właśnie wtedy, kiedy zjedzą razem posiłek. W swojej pracy miałam bardzo fajny – choć niezwykle wyczerpujący – etap podczas kręcenia programu Akcja Wakacje w ubiegłym roku. Z ekipą ciągle byliśmy w podróży i oczywiście stale razem jedliśmy. Potem wspominaliśmy te wyjazdy właśnie przez pryzmat tego, co gdzie się jadało i jak się spędzało wtedy czas.

Dlatego też w moim domu zawsze jest stół. Przeprowadzałam się już kilka razy i zawsze stół był takim punktem centralnym, wokół którego dobudowywana była cała reszta. Stół – od tego się zaczyna wnętrze.

Stół centrum domu?

Tak, tak mogę powiedzieć. W moim domu kuchnia połączona jest z salonem, więc są dwa stoły. Jeden kuchenny, roboczy, przy którym jem śniadanie oraz drugi, bardziej oficjalny. Co prawda z tego drugiego ostatnio rzadko korzystamy, ale jest!

Mówi Pani o sobie „domatorka”...

Bardzo lubię mieć własną przestrzeń, do której wracam. Nie wyobrażam sobie życia, w którym musiałabym mieszkać „po hotelach”, ciągle zmieniać miejsce zamieszkania. Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, dziennikarką, która się przeprowadzała jakieś szesnaście razy w ciągu ostatnich kilku lat! Mówiła, że całe jej życie mieści się w trzech walizkach i jest w stanie spakować wszystko w ciągu piętnastu minut! Podziwiam takich ludzi za brak przywiązania do miejsca. Daje to na pewno wolność, ale jednocześnie jest w tym pewna tymczasowość. Lubię mieć zapuszczone korzenie. Lubię wiedzieć, że gdzieś są moje rzeczy: młynek do kawy, ubrania, książki a nawet maszynka do mięsa. Ale stwierdzam ostatnio, że wraz z wiekiem staję się otwarta na nową koncepcję życia. Kto wie, być może mój dom będzie tam, gdzie będę potrzebna?

Do urządzania swojego obecnego mieszkania zatrudniła Pani architekta wnętrz – czy polecałaby Pani naszym czytelnikom właśnie taką formę urządzania wnętrza?

Za pierwszym razem była to Agata Kasprzyk- Olszewska. Prawdę mówiąc, gdyby ona się nie zajęła moim mieszkaniem, to pewnie do dzisiaj stałoby nieurządzone. W ogóle nie wiedziałam jak się za to zabrać. Nie znałam się na robotach budowlanych, nie chciałam podejmować tych wszystkich decyzji, co do wyboru kolorów, materiałów, ścian działowych itp. Po prostu nie znosiłam tego! Agata zapytała po prostu, jaki chcę styl i wszystkim się zajęła. Oczywiście w strategicznych momentach, jak np. zamawianie parkietu czy kolor ścian konieczna była moja obecność. Raz wysłała mnie na drugi koniec Warszawy, abym kupiła lampy do kuchni, bo powiedziała, że to parkiet i lampy decydują o stylu i muszą być porządne. Pamiętam, że pędziłam wtedy prosto na program do Telewizji i psioczyłam strasznie, ale potem byłam bardzo zadowolona. Agata to człowiek konkretny – spotkała się ze mną zaledwie kilka razy, po czym stworzyła całą koncepcję mieszkania wraz z jego proporcjami, bo trzeba było postawić również ścianki działowe. Mieszkanie było bardzo ładne i wygodne. Po kilku latach jednak przyszedł czas na przeprowadzkę. Tym razem pomagała mi Magdalena Ostrowska-Miśkiewicz, bardzo subtelna i kobieca. Próbowała wyczuć, co było mi potrzebne. Bardzo pomogła mi przy wyborze kolorów, wyszukiwała świetnych fachowców. Zaproponowała np. łuki na styku sufitu i ścian – to jest detal, ale zmienia wnętrze, sprawia, że robi się ono eleganckie, bardzo subtelne. Również myślę, że nie poradziłabym sobie bez niej! Często miewam problem z podjęciem decyzji – czy te kafelki, czy inne? Magdalena starała się odwołać do moich odczuć, do wyobraźni. A czasami, gdy byłam zajęta sama podejmowała decyzje i robiła to dobrze. To był taki etap w moim życiu, że wszystkie trzy z córkami mieszkałyśmy razem, więc w domu powstało dużo szaf (śmiech).

Wracając do pytania: zdecydowanie poleciłabym taką formę współpracy! Oczywiście są różne ceny, różne stawki, czasami za architekta trzeba zapłacić tyle, co za zrobienie np całej kuchni. Trzeba jednak pamiętać, że to jest wybór i decyzja na lata. Lepiej dwa miesiące mieć rzeczy spakowane w pudłach i spać na tymczasowym łóżku niż mieszkać byle jak przez lata. Nie jest również prawdą, że przy urządzaniu mieszkania z architektem wyposażenie musi być drogie. W moim wypadku, kupowałyśmy rzeczy w hipermarkecie, kafelki w polskich firmach. Liczy się pomysł!

Bardzo ważne jest jednak to, aby pamiętać, że wynajęcie architekta nie zwalnia nas z myślenia o tym, jak my będziemy mieszkać, jak będziemy działać. Architekt wszystko zaplanuje, ma wiedzę i doświadczenie, ale my również je mamy! I są to doświadczenie i wiedza związane z naszą praktyką. Trzeba przemyśleć to, jak żyjemy. Ja, na przykład, kiedy przychodzę do domu muszę mieć miejsce w przedpokoju na to, żeby odłożyć klucze, odstawić torbę i tak planowałyśmy przestrzeń, żeby w przedpokoju było na to miejsce. Reasumując, architekt to fachowiec, który jest bardzo potrzebny! 

Dziękuję za rozmowę.

ROZMAWIAŁA: ANNA SOŁOMIEWICZ. ZDJĘCIA: BARTOSZ JAROSZ

Sesję zrealizowano w apartamencie pokazowym Złota 44 w Warszawie.

Anna Popek wystąpiła w kreacjach marek Furelle, Danhen, Uterque, Deezee, Laura Guidi i Zara.

Autor stylizacji: Olaf Kasperski.

  • Anna Popek

     Dziennikarka i prezenterka telewizyjna. Karierę rozpoczynała w lokalnej telewizji TVP Katowice. Na swoim koncie ma m.in. pracę w redakcji ekonomicznej Panoramy oraz prowadzenie programów telewizji śniadaniowej Kawa czy herbata i Pytanie na śniadanie. Doświadczenie jako redaktor radiowy zdobywała na antenie Radia Plus i Vox FM, a także prowadząc w Radiowej Jedynce cykl Smaki Zdrowia. Wraz z siostrą Magdaleną napisała książkę kulinarną Siostry gotują. Była doradcą Ministra Finansów Grzegorza Kołodki. Regularnie prowadzi Festiwal Kultury Kresowej w Mrągowie oraz Festiwal Pieśni i Kultury Romów w Ciechocinku.

WASZE KOMENTARZE (0)

DODAJ KOMENTARZ

POLECAMY W SERWISACH