W przestronnym salonie stworzono dwie strefy wypoczynku. Na pierwszym planie zestaw wypoczynkowy w stylu angielskim, wykonany na zamówienie przez firmę Stimmebel w angielskich tkaninach, które Pani Sylvie znalazła we Francji. Typowy francuski kominek to antyk z końca XIX w. Fot. Bartosz Jarosz.

Zobacz galerię [9 zdjęć]

W przestronnym salonie stworzono dwie strefy wypoczynku. Na pierwszym planie zestaw wypoczynkowy w stylu angielskim, wykonany na zamówienie przez firmę Stimmebel w angielskich tkaninach, które Pani Sylvie znalazła we Francji. Typowy francuski kominek to antyk z końca XIX w. Fot. Bartosz Jarosz.
  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
Autor: www.dobrzemieszkaj.pl
12 sty 2010 10:28

Nowe życie pałacu! Zobaczcie, jak wygląda po metamorfozie!

Pałac w Żółwinie k. Podkowy Leśniej przez wiele lat przechodził z rąk do rąk, niszczejąc i marniejąc. Dzisiaj, w rękach polsko-francuskiego małżeństwa, odzyskał swój dawny blask. I to w jakim stylu!

Historia Pałacu w Żółwinie k. Podkowy Leśniej rozpoczyna się w połowie XIX w., kiedy to Michał i Aleksandra Radziwiłłowie zlecili jego budowę, według projektu arch. Józefa Bobińskiego. Dwór miał należeć do ich córki hr. Michaliny z Radziwiłłów Rzyszczewskiej. Jednak szybko przeszedł w ręce kolejnego właściciela Eustachego Marylskiego.

I to był początek wielu zmian, jakie tu zachodziły, majątek co kilkanaście lat stawał się własnością innej rodziny. Po powstaniu warszawskim stacjonowali tu żołnierze i wygnani przez Niemców warszawiacy. Zaniedbany i zrujnowany, stał się własnością Instytutu Włókien Naturalnych w Poznaniu – Zakładu Badawczego Jedwabiu Naturalnego w Żółwinie. Ta długa i nieprosta historia majątku w Żółwinie dobiegła dwa lata temu do kolejnego przełomu.

Nowe życie

Polsko-francuskie małżeństwo kupiło zniszczony dwór, otoczony ogromnym parkiem z ponad stuletnimi drzewami... by przywrócić im świetność. Pani Sylvie i pan Zbigniew do tych wszystkich historii, jakie zapisały koleje losu w murach pałacu, dołożyli własną. Stworzyli tu niecodzienny dom dla siebie i swoich dzieci.

Ową niecodzienność wprowadziła tu Pani Sylvie, która z wielką pasją i znawstwem, w oparciu o projekty arch. Mateusza Trojanowskiego, zajęła się modernizacją, remontem zabytkowego obiektu. Było to prawdziwe wyzwanie, któremu udało się sprostać dzięki ogromnemu zaufaniu i porozumieniu, jakie zawiązało się między architektem a panią domu.

Nie chodziło bowiem o rewolucyjny, nowoczesny projekt, ale wysublimowane odtworzenie pałacowego klimatu we współczesnych realiach. A przy tym, nie chodziło o to, by stworzyć wierną kopię wnętrz z ubiegłych epok, a raczej eklektyczną przestrzeń otwartą na zainteresowania i poczucie piękna domowników.

Dobre pomysły

W bardzo krótkim czasie, bo w przeciągu roku, z zastanych w zrujnowanym majątku kokonów jedwabników wykluły się... pomysły na poszczególne wnętrza. Wyburzono przybudówki – dzieło Instytutu Jedwabnictwa, by wrócić do dumnego, reprezentacyjnego kształtu budynku. Dobudowano tarasy, garaż i kryty basen. Zaadaptowano piwnice oraz poddasze.

I rozpoczęło się urządzanie poszczególnych wnętrz sprzętami, które Pani Sylvia zgromadziła podczas pobytu w Anglii, czy sprowadzanymi z Francji oraz tymi, kupionymi już w Polsce na aukcjach internetowych, giełdach z antykami i galeriach. Można więc powiedzieć, że każda rzecz w tym domu ma duszę, została bowiem wyselekcjonowana, wyszukana z ogromnym zainteresowaniem, tak by można było ją wpisać w stylową całość.

Odnowa

Drugie życie zyskały fotele w salonie s stylu Ludwika XVI, przemalowane na czarno i obite tkaniną w pasy marki Pierre Frey. Antykami są również kominki i lustra w bogato zdobionych ramach... W tych lustrach z odwagą przeglądają się stylizowane na dawne kryształowe, czarne żyrandole. Ciekawą przeszłość ma również wanna w łazience z początku XX wieku.

Pani Sylvie znalazła ją na polu w opłakanym stanie, służącą za kurnik... Docenione kształty, po renowacji i emaliowaniu, cieszą dziś na nowo. Wrażeniem, jakiemu nie sposób się oprzeć, poza oczarowaniem zgromadzonymi tu „rarytasami” z rożnych epok i stylów jest satysfakcja z harmonii między współczesnością a historią. Pojawiające się designerskie projekty Philippe'a Starcka z transparentnego tworzywa sztucznego doskonale się dogadują z antykami. Bo prawdziwa sztuka zawsze się odnajdzie, bez względu na epokę w jakiej powstała...

WASZE KOMENTARZE (5)

DODAJ KOMENTARZ
  • gary, 2014-02-06 15:44:39

    no nieźle, bo nie do końca ęą. czasem nowocześnie, ale i jest pałacowato. Szkoda, że nie widać jak z zewnątrz to wygląda.
  • zainteresowana, 2011-07-10 15:15:19

    Jak z wiejskiej posiadłości. Super
  • Gość, 2010-05-10 14:32:58

    jak to nie pasuje kartel, właśnie extra, złamany salonowy sznyt i coś się dzieje, a tylko same stylizacje. howgh
  • Wicker, 2010-03-27 19:25:12

    Krzesła Kartella nie pasują do tych wnętrz. Projektant przesadził.
  • ken, 2010-01-18 12:28:51

    zdecydowanie za dużo tego wszytskiego w salonie..

POLECAMY W SERWISACH