MoriCInema Moscow

Zobacz galerię [20 zdjęć]

MoriCInema Moscow
  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
Autor: Redakcja Dobrzemieszkaj.pl
30 lis 2017 09:20

Robert Majkut: poznaj najciekawsze projekty architekta

Robert Majkut, jeden z najciekawszych polskich projektantów wnętrz komercyjnych, będzie 6 grudnia prelegentem Forum Dobrego Designu 2017. Zobaczcie jego najciekawsze projekty i przeczytajcie, co myśli o największych innowacjach w designie i aranżacji wnętrz.

Redakcja Dobrzemieszkaj.pl: W trakcie Forum Dobrego Designu 2017 bierze Pan udział w dyskusji „Pokolenie nomadów — jak projektować dla dzieci mobilnej kultury”. Czy Pan jako doświadczony architekt i designer działający od 1996 roku obserwuje, że przemiany społeczne, takie jak mobilność czy coraz bardziej obecna rzeczywistość cyfrowa faktycznie zmieniają także nasze myślenie o architekturze, wnętrzach czy designie?

Robert Majkut: Tak. Wydaje mi się, że odpowiedź na to pytanie jest oczywista. To bezpośrednio wiąże się ze zmianami technologicznymi, które muszą być zaspokajane w nowo projektowanych przestrzeniach, żeby one funkcjonowały. Wraz z tym wszystkim, co jest związane z nowymi technologiami, np.: pracą w chmurze, z bezprzewodowością, indukcyjnym ładowaniem urządzeń, zdalnym drukowaniem, symultanicznymi spotkaniami i różnymi innymi czynnikami, które wpływają na to, co jest związane ze współczesnym modelem pracy.

Jak projektować dla pokolenia kultury mobilnej, dla tych, którzy „urodzili się w technologii”?
Moim zdaniem przede wszystkim musimy zastanowić się, co to znaczy „kultura mobilna”. Bo nie jest ona jedynym wyznacznikiem tego, co zmienia się pokoleniowo w sposobie pracy. Zmiany te nie wynikają wyłącznie z niej. Poza lokalną mobilnością, polegającą na tym, że pracownik nie siedzi przy biurku i porusza się po całym biurze, jest mobilność globalna, rozumiana jako możliwość pracy w każdym miejscu na świecie, ze względu na powierzone zadania i związane z tym podróże. Spektrum tej mobilności jest więc bardzo szerokie.

Jednak nie ona jest wyznacznikiem tego, co rozumiemy przez zmianę pokoleniową, którą mamy w domyśle. Próbujemy to sobie zdiagnozować jako środowisko, które ma wpływ na to, jak będzie się projektowało. Myślę, że projektować będzie się tak samo, tylko co innego. Proces ten polega na szczegółowym analizowaniu potrzeb i odpowiadaniu na konkretne potrzeby, wynikające z profilu aktywności. Fakt, że mamy do czynienia z mobilnym pokoleniem, wcale nie oznacza, że wszystko się rusza i że wszystko musi być w tym ruchu dogonione. Bardzo dużo jest nowoczesnych pod względem technologicznym firm, których pracownicy działają w tradycyjny sposób. Na przykład ludzie, którzy zajmują się tworzeniem gier czy aplikacji komputerowych – z tego, co mi wiadomo, w pracy godzinami siedzą przed komputerem. I nie ma to nic wspólnego z mobilnością, pomimo że tworzą produkty polegające na ich mobilnym użytkowaniu.

To nie jest tak, że za jednym przyciśnięciem guziczka nagle wszyscy będą przynależeli do nowej koncepcji pracy. Bardzo dużo zadań, pomimo tego, że będą sparametryzowane, na pewno będzie wykonane w tej najprostszej postaci przez maszyny. To jednak nie znaczy, że ludzie przestaną pracować stacjonarnie.

Natomiast obserwuję, że ludzie są przyzwyczajeni do innego sposobu użytkowania rzeczy. Dla współczesnego człowieka komfortem jest dopasowanie środowiska pracy do siebie. Różnorodność, która już dawno ujawniła się w potrzebach i oczekiwaniach co do sposobu wykonywania obowiązków zawodowych tych ludzi, przekłada się na to, że odchodzimy od tradycyjnego myślenia o stanowisku pracy. Bardzo często potrzebują oni na przykład siedzieć w fotelu z laptopem na kolanach, zamiast pracować przy biurku. Tak jest im wygodnie, bo tak się przyzwyczaili.

Istnieją też takie sposoby aktywności, które wcześniej nie miały miejsca. Pracownicy chociażby oczekują, żeby można było się w biurze przespać albo wziąć prysznic, kiedy się przyjeżdża do pracy rowerem. To jeszcze niedawno nie było standardem. Co więcej, nie było nawet elementem rozważania, czy takie miejsce pracy będzie atrakcyjne. Wcześniej nikt nie zastanawiał się, czy większość pracowników przyjeżdża do pracy rowerami, czy nie. Pojawiają się więc nowe potrzeby, które być może kiedyś nie miały takiej ważności, jaką mają teraz. Mobilność więc nie jest tu po pierwsze wyznacznikiem, a po drugie mówimy o projektowaniu otwartym na trochę większą skalę zjawisk, które musimy brać pod uwagę. I to jest chyba clou, że włączamy do projektowania takiego miejsca znacznie więcej potrzeb, niż do tej pory.

Design to przede wszystkim innowacje. Co uznałby Pan za największe odkrycie technologiczne ostatnich kilku lat w designie, a co w projektowaniu wnętrz i architekturze?
Przede wszystkim jest kilka czynników, które zmieniają dziś sposób myślenia o pracy projektanta. To na pewno rozszerzona rzeczywistość – AR, która w niedalekiej przyszłości będzie absolutnym standardem komunikacji między ludźmi. Stanie się sposobem komunikacji i pokazywania pewnych rozwiązań, które mogą być symulowane w przestrzeni. To już się dzieje! Choć nie jest to jeszcze bardzo powszechne, jednak są już aplikacje, w których jest to stosowane. I pomimo że ta technologia jest jeszcze trochę ułomna, to niewątpliwie jest to kierunek, w którym będziemy zmierzać, chcąc prezentować projekty. Będziemy robić to, wyświetlając je w przestrzeni, jako rozszerzoną rzeczywistość.

Myślę, że przyszłością dla projektowania i w ogóle dla środowiska pracy będzie także sztuczna inteligencja. Jeszcze nie wiemy, w którym obszarze się ta technologia najbardziej zaktywizuje. Wydaje mi się jednak naturalne, że zostanie ona włączona, jako rodzaj asysty do pewnych procesów, które da się zautomatyzować. W tej chwili istnieją już w pełni zautomatyzowane i zrobotyzowane centra rachunkowe, gdzie nie ma żadnego księgowego, a jest jedynie informatyk, który nadzoruje procesy i kontroluje działanie sprzętu. Jeśli więc jesteśmy w stanie pozbyć się stanowisk pracy, takich jak na przykład księgowy, bo procesy te realizuje inteligentny system, analizując dokumenty, segregując je, rozliczając i raportując w sposób zgodny z przepisami, to myślę, że zakres działania sztucznej inteligencji będzie się poszerzał.

Będziemy mieli do czynienia z sytuacją wymiany procesów, które wciąż jeszcze wydają się nam zastrzeżone dla człowieka. Prawdopodobnie będą to analizy, a być może błyskawiczne czerpanie z pokładów powszechnie dostępnej wiedzy. Procesy, w których człowiek jest zbyt wolny lub wciąż ułomny w sposobie przetwarzania danych. To może sprawić, że w przyszłości podczas naszych spotkań będą brały udział roboty, które odpowiedzą na każde pytanie wymagające wnikliwej analizy. Taki robot będzie w stanie nie tylko zajrzeć do Excela, ale wręcz doradzić czy dana inwestycja się opłaca, czy nie. Sądzę, że to może mieć w przyszłości bardzo duży wpływ na to, jak pracujemy i na podejmowane przez nas decyzje.

Jeżeli jesteśmy w stanie uwiarygodnić nasz przekaz, czyli założymy, że ta sztuczna inteligencja pracuje dla naszego dobra i przekazuje informacje w sposób obiektywny, to świat może jeszcze bardziej przyspieszyć. To oczywiście jest dobre, ale niesie też pewną powtarzalność. Obserwuję, że są ludzie, którzy zaczynają się zamykać w swoim własnym kręgu obserwacji, czyli nie wychodzą poza schematy i poszukują w zamkniętych zbiorach. Jest to rodzaj pewnej ułomności poznawczej. Są tak nauczeni, że jeśli mają coś zrobić, to automatycznie sięgają po narzędzia, które znają i po sprawdzone sposoby realizacji. Nie pozwalają zaistnieć przypadkowi, wyobraźni, kreatywności. Nie dają sobie miejsca na pomysły, które wychodzą poza schemat.

Temat przewodni tegorocznego Forum Dobrego Designu to Przyszłość Designu. W którą stronę zmierza dzisiaj, pana zdaniem polskie wzornictwo? Jakie stoją przed nim wyzwania?

Przede wszystkim nie lubię używać zwrotu „polskie wzornictwo”, bo nie wiem, czy takie jest. Jeśli mówimy o takim, które realizowane jest przez Polaków w Polsce, to faktycznie ono istnieje. Wydaje mi się, że wciąż nie ma szansy się ono rozwinąć, bo nie ma systemowego wsparcia. Chodzi mi o sprawczość w skali państwowej, system prawny, który będzie aktywnie wspierał innowacyjność i ludzi wydających na to pieniądze. Wciąż nie ma synergii pomiędzy osobami, które takich usług potrzebują, ale wiedzą też, że mogą się na tym nie znać i ufają kompetentnym ludziom w kwestiach tego, co jest właściwe. Jeżeli nie występuje to w połączeniu z dojrzałością kreatywną projektantów, którzy na taki rynek trafiają, to my donikąd nie zajdziemy. Biorąc pod uwagę to, w jakim kierunku wszystko podąża, to powiedziałbym, że polski design zmierza ku emigracji. Jeśli nic się nie zmieni, to ci ludzie nie będą mieli innego wyjścia. Będą uciekali tam, gdzie jest rynek dojrzały i gdzie mają szanse realizować swoje pomysły.

A jak to wygląda w przypadku architektury i aranżacji wnętrz?
Myślę, że z tym jest trochę lepiej, bo tu nastąpił większy progres. Przykładów dobrej architektury mamy proporcjonalnie trochę więcej, niż dobrych projektów wdrożonych do realizacji. Sądzę też, że w tym zakresie trochę szybciej wyrobili nam się odbiorcy. Zaczęli dostrzegać widoczne różnice w jakości przestrzeni i budynków. Zauważalny jest boom architektoniczny, który rozpoczął się od momentu wolnych wyborów i rozkwitu gospodarki, dlatego możemy pokusić się o podsumowania.

Trochę budynków nam się zestarzało – niektóre bardzo dobrze, ale są też takie, które zadziwiająco szybko i źle. To są doświadczenia, możemy podsumowywać. Dzięki temu jesteśmy bogatsi o refleksję, a przez to, podchodząc do nowych rzeczy, mamy szansę zauważyć, że jednak warto inwestować w dobrą architekturę. Bo ona się starzeje piękniej i wolniej. Służy przez wiele lat w sposób zadowalający, co stanowi o jej ekonomicznej wartości. Budynek dobrze zaprojektowany i wykonany jest wartością trwałą, na której po prostu lepiej się zarabia. Tutaj zaczyna być widoczna konkurencja pomiędzy deweloperami, którym zależy na tym, aby oferować najlepszą jakość. I to jest bardzo budujące.

Natomiast drugą stroną medalu jest to, że ci ludzie, mając takie ambicje, często nie znajdują usług ze strony architektów, wnętrzarzy i designerów na poziomie, na którym by sobie tego życzyli. I to jest to, o czym wcześniej wspomniałem – o tych zamkniętych kręgach poszukiwań, w których ludzie zadowalają się rzeczami wtórnymi nie tylko na poziomie odbiorców, ale też twórców. Zauważam, że bardzo wielu ludzi jest niezadowolonych z takiej współpracy, bo dostają usługi słabej jakości. Zjawisko to jest już na tyle duże, że jest zauważalne.

A które kierunki i trendy w polskim projektowaniu są Pana zdaniem najbardziej interesujące?
Wydaje mi się, że mamy przed sobą dobry czas, w którym prywatni klienci już dojrzeli, a komercyjni bardzo szybko dorastają do tego, żeby robić rzeczy dobrej jakości. To wymaga od środowiska projektantów trochę większego wysiłku, podchodzenia z szacunkiem do wyzwań i wzniesienia się ponad prostą stylistykę, w której wszyscy się dobrze czują. Myślę, że to właśnie jest taki kierunek, w którym zarówno design, jak i architektura musi się rozwijać, stawiając sobie wyższe wymagania i bardziej ambitne cele. To zjawisko jest bardzo pozytywne, bo wymaga od nas więcej, a w konsekwencji może się zdarzać coś naprawdę wartościowego.
Dziękuję za rozmowę.

WASZE KOMENTARZE (0)

DODAJ KOMENTARZ

CZYTAJ WIĘCEJ

Partner Główny

Partnerzy

Partnerzy Wspierający

Partner Instytucjonalny