Dominika J. Rostocka
Autor: Anna Usakiewicz
20 sty 2017 14:07

Dominika J. Rostocka: stan wyjątkowy

Walory rzeczy luksusowych tracą sens, jeśli użytkownik nie rozumie ich pochodzenia, czy subtelności wykończenia - mówi Dominika J. Rostocka.

Spacerując po skąpanej we wrześniowym słońcu Warszawie, w poszukiwaniu cienia wstąpiłam do Galerii Sztuki Zachęta. Ten przypadek sprawił, że obejrzałam wystawę pod hasłem „Bogactwo”. Jej pomysłodawcy próbują zdefiniować, czym dla Polaków po okresie transformacji ustrojowej i nadejściu wolnego rynku, stało się tytułowe bogactwo. Wybrane przez kuratorów prace składają się na wiele równoległych historii i anegdot. Odnajdziemy w nich ślady radości posiadania, fascynacji drogimi przedmiotami, a także dywagacje na temat realnej i symbolicznej wartości dzieł sztuki. Wizyta w Zachęcie skłoniła mnie do refleksji, jak wyglądają na tym tle polskie domy.

Jak po 25 latach wolności Polacy urządzają wnętrza i czy jest w nich miejsce na luksus?

Co on tak naprawdę dziś znaczy? Mam wrażenie, że okres jaki minął od 1989 roku pozwolił wykształcić przynajmniej w części naszego społeczeństwa przekonanie, że bogactwo to nie to samo co luksus. Nareszcie zaczynamy rozumieć, że luksusem jest przede wszystkim to, co wyjątkowe, szyte na miarę, ręcznie tworzone dla odbiorcy, jedyne w swoim rodzaju i niepowtarzalne. Luksus jest nieodłącznie związany z kulturą, wymaga pewnego wkładu intelektualnego. W moim odczuciu, jest też zawsze związany z elegancją.

Luksus to zatem pewna forma stylu bycia, noszenia się, otaczania się wysublimowanymi przedmiotami. A co najważniejsze, luksusem jest to, co koresponduje ze stylem życia nabywcy, a nie co jest wyuczone oraz sztucznie wykreowane przez chęć przeniesienia się na wyższy poziom zamożności. Tam, gdzie posiadanie pewnego przedmiotu nie jest związane z autentyczną potrzebą nabywcy, zaczyna się bogactwo i przepych. Jest nim posiadanie jachtu bez pasji żeglowania, czy kolekcji zegarków bez rozumienia historii i znaczenia posiadanych marek. Luksus to zatem wysoki poziom kultury i zrozumienia!

Walory rzeczy luksusowych tracą sens, jeśli użytkownik nie rozumie ich pochodzenia, czy subtelności wykończenia.

Gdy autentyczna potrzeba spotyka się z finansowymi możliwościami, tworzy się miejsce dla wyjątkowych przedmiotów i aranżacji. Gdy zabieram się za stworzenie dla klienta jego miejsca do życia, punktem wyjścia jest zawsze rozmowa o potrzebach i upodobaniach. Zwykle po kwadransie wiem, czy ktoś jest koneserem wyjątkowych rozwiązań, czy praktykiem, chcącym szybko zamieszkać w nowym miejscu, bez znaczenia przedmiotów, detali, czy materiałów. To prawdziwa przyjemność, kiedy wybieramy elementy wyposażenia z prawdziwych manufaktur, gdzie od pokoleń tworzone są z pietyzmem, filozofią i pasją. Dla konesera mają znaczenie wyszukane materiały (np. rzadkie gatunki kamieni i drewna), splot tkaniny, rodzaj garbowania, sposób poleru… A ponadto miejsce wytworzenia i zaangażowanie ludzi w produkcję tych elementów.

Dla prawdziwych miłośników luksusu ma znaczenie zapach, atmosfera, otoczenie… Ważna jest lokalizacja, sąsiedztwo.

Mam przyjemność pracy z tak świadomymi klientami, ale często do mojej pracowni przychodzą również osoby, które chcą dopiero wejść w ten świat i się go nauczyć. Bardzo to doceniam! Ogromną przyjemność sprawia mi opowiadanie o metodach produkcji, procesie powstawania, miejscu pochodzenia przedmiotów czy materiałów – to dodaje im dodatkowych znaczeń. Kiedy aura jest ważniejsza od samego przedmiotu, zaczyna się luksus. Aby inwestor miał poczucie wyjątkowości, tworzę specjalnie dla niego wzory mebli, oświetlenia, czy płaskorzeźb. Kiedy dzięki temu ktoś czuje się wyjątkowo, zaczyna się jego świadome poczucie luksusu, a moja zawodowa satysfakcja.

    WASZE KOMENTARZE (0)

    DODAJ KOMENTARZ

    CZYTAJ WIĘCEJ