Na zdjęciu: kanapa Maxwell (3.900 zł/narożnik, 3.250 zł/element środkowy, 2.250 zł/pufa), taca aluminiowa Maxwell (890 zł), patera dekoracyjna Klosters (150 zł), donice ceramiczne (399 i 499 zł), trawy pionowe Fresh (189, 349 i 599 zł), lampiony Pola (179 i 199 zł), białe i kobaltowe poduszki dekoracyjne Grace (95 zł/szt.), kieliszki do wina Simone (29 zł/szt.) z oferty House&More. Fot. Bartosz Jarosz.

Zobacz galerię [5 zdjęć]

Autor: Anna Usakiewicz
13 lut 2017 09:42

4DD: Natalia Nguyen o pasjach, pracy i projektowaniu

Jej wietnamskie imię Hong Diep znaczy Liść Róży. Utalentowana i przedsiębiorcza. Architekt, projektantka wnętrz. Z Natalią Nguyen, która już w czwartek będzie gościem 4 Design Days, rozmawiamy o podróżach, projektowaniu i pracy w telewizji.

Natalia Nguyen – z wykształcenia architekt urbanista, zawodowo zajmuje się także projektowaniem wnętrz; tworzy biżuterię. Znana z programów telewizyjnych o tematyce wnętrzarskiej „Bitwa o dom” oraz „Pan i Pani House”. Zagrała jedną z głównych ról w filmie „Dyptyk warszawski” (reż. Michał Słomka, Paweł Son Ngo) oraz epizody w filmach „Hanoi – Warszawa” (reż. Katarzyna Klimkiewicz), „Moja Krew” (reż. Marcin Wrona), „Z miłości” (reż. Anna Jadowska).

Natalio, spotykamy się kilka dni po Twoim powrocie z Japonii. Podróże to Twoja pasja?
Podróżowanie, poznawanie nowej kultury to coś, co kocham najbardziej. Ciągnie mnie do tego, aby przeżyć coś fajnego, co da mi energię i pozwoli być kreatywną w mojej pracy. Podróże inspirują mnie i otwierają na świat. Po powrocie z Japonii mam mnóstwo pomysłów zaczerpniętych z tamtejszych realiów, które chciałabym przenieść do Polski. Chociażby dotyczących takiej sfery jak product design. W Japonii bowiem przykłada się ogromną wagę do detali w kwestii sprzedaży produktów, takich jak opakowania, które są doskonale zaprojektowane.

Do których zakątków świata najchętniej wracasz?
Oczywiście wracam najchętniej do Wietnamu, bo stamtąd pochodzę i zawsze będzie towarzyszyć mi tęsknota za miejscem, w którym się urodziłam i wychowałam do szóstego roku życia. Ale też wracam tam chętnie jako podróżnik, by po raz kolejny zobaczyć szmaragdową wodę zatoki Ha Long. Także ze względu na jedzenie wietnamskie, które jest chyba najlepsze na świecie. Ale lubię odkrywać także nieznane dla mnie miejsca i co roku staram się odwiedzać nowe. W tym roku była to Japonia, w tamtym roku udało mi się pojechać do Hiszpanii i do Włoch. Ale czy mam jedno ulubione? Trudno powiedzieć, jednak gdybym miała wyobrazić sobie siebie jako emerytkę (śmiech), to właśnie w Ha Long Bay w Wietnamie, wśród tych wspaniałych skał na morzu, otoczona wodą i przepięknymi widokami...

Powiedzieć o Tobie, że jesteś artystyczną duszą to chyba za mało, biorąc pod uwagę jak wiele rzeczy robisz: telewizja, film, architektura, projektowanie... Jak znajdujesz na to wszystko energię?

Różnorodność mojej pracy daje mi energię. Nie mogłabym pracować w biurze, nie jestem osobą, która potrafi usiedzieć w jednym miejscu przez osiem godzin. Lubię być w ruchu, poznawać nowych ludzi i nowe miejsca, realizować nowe projekty. Biorę się za wszystko, co jest ciekawe i nie ograniczam się tylko do jednego zadania. Z wykształcenia jestem architektem urbanistą, ale zajmuję się również projektowaniem wnętrz. To wszystko staram się łączyć z innymi dziedzinami. Poza projektowaniem wnętrz, projektuję biżuterię, a w wolnych chwilach maluję obrazy.

Popularność i sympatię szerszej publiczności zdobyłaś dzięki programom telewizyjnym „Bitwa o dom” oraz „Pan i Pani House” – jak wspominasz pracę przy tych programach?

Bardzo dobrze, m.in. dlatego, że dała mi możliwość podróży po całej Polsce. Mogłam gościć w bardzo wielu domach Polaków, co w innych okolicznościach byłoby niemożliwe. Doświadczyłam polskiej gościnnści, serdecznoości i sympatii. Poznałam wiele regionalnych przysmaków, a nawet język różnych regionów Polski. Ta praca to była podróż, która dała mi sposobność poznania wielu ludzi, ich charakterów i potrzeb. Już wcześniej pracowałam w telewizji przy produkcjach, postprodukcjach, brałam udział w wielu projektach filmowych, natomiast programy typu reality show, dotyczące urządzania wnętrz, dały mi nowy sposób patrzenia na telewizję. To była wielka produkcja, za którą stał cały sztab ludzi, więc też mnóstwo emocji. Była to także ciężka praca, ponieważ  na planie spędzałam po szesnaście godzin dziennie i to często w warunkach spartańskich. Bo przecież program realizowaliśmy na budowie, także późną jesienią i zimą. Ale cieszę się, że byłam częścią tego projektu, bo jeżeli praca daje takie emocje i przeżycia, to wtedy jest także wyzwaniem.

Twoje zadanie polegało na ocenianiu projektów realizowanych przez uczestników programu. Jak oceniasz zdolności projektowe Polaków?

Polacy radzą sobie coraz lepiej z projektowaniem wnętrz. Kiedyś trudno było o designerskie meble czy efektowne dodatki, więc trudno też było urządzić mieszkanie na dobrym poziomie estetycznym. Teraz jest inaczej, ale co najważniejsze, umiemy za nieduże pieniądze urządzić bardzo fajne
wnętrza i dbamy o miejsce, w którym mieszkamy, zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz.

A jak urządzone jest Twoje mieszkanie?
Moje mieszkanie urządzone jest eklektycznie. Kolorem bazowym jest biały, ale cała
reszta jest kolorowa. Kolekcjonuję różne przedmioty z całego świata, które kupuję podczas podróży. Zbieram na przykład szkło kolorowe. Mam mnóstwo dodatków, poduszek. Poza tym w domu maluję obrazy, więc jest naprawdę dużo kolorów. Mieszkanie służy mi jednocześnie jako pracownia – mam ze 200 puszek farb i gdy ogarnie mnie wena twórcza, to wyjmuję płótno i maluję. To jest  także sposób, w jaki spędzam czas z moją córką – często malujemy razem. Inspiruje nas moda, podróże, zapachy, a przede wszystkim kolory. Moim ulubionym kolorem jest zielony; zieleni wokół mnie musi być bardzo dużo, dlatego w mieszkaniu mam też palmiarnię z mnóstwem roślin. 

Jedną z Twoich pasji jest projektowanie biżuterii. Od jak dawna się tym zajmujesz?
Projektowaniem biżuterii zajmuję się już od 15 lat. Zaczęłam podczas studiów w Stanach, gdzie panuje moda na hand craft i wszystko, co wykonane ręcznie jest bardzo doceniane. Któregoś dnia kupiłam sobie piękne kolczyki i wpadłam ma pomysł, żeby zrobić takie samodzielnie. Pojechałam
na targ kamieni i wprost zakochałam się w nich. Kupiłam tyle, że zrobiłam chyba ze sto par! Nie wiedziałam co z nimi zrobić, więc zaczęłam obdarowywać znajomych, ale nadal miałam dużo, więc postanowiłam sprzedać je w galerii i tak to się zaczęło. Potem w Polsce to kontynuowałam i projektowaniem biżuterii zajmuję się do dziś. Moją sygnaturą są kamienie naturalne, surowe, ręcznie polerowane. Jest to biżuteria delikatna, która pasuje dla każdego. Ktoś kiedyś określił ją mianem eteryczna i myślę, że to określenie pasuje najbardziej. Lekka, delikatna, drobna, ale wykonana z pięknych kamieni, takich jak rubiny, szmaragdy, szafiry, które mają cudowne kolory, i które uwielbiam łączyć ze sobą.

 Jesteś artystką, obdarzoną niezwykle cenną umiejętnością – swoje pasje potrafisz z powodzeniem przekuć w biznes? Jaka jest Twoja recepta na sukces?

Tak, to jest bardzo cenna umiejętność. To jest chyba cecha Wietnamczyków, bo my Wietnamczycy zawsze myślimy o biznesie: jak zrobić, żeby zarobić (śmiech). Ale to przecież nie dotyczy tylko Wiet-namczyków, bo jeżeli naszą pasję realizujemy i jesteśmy szczęśliwi, to też zaczniemy zarabiać pieniądze. Dlatego gdy rozmawiam z wieloma kobietami, które mają jakąś pasję i dopiero zaczynają, to zawsze je zachęcam do tego, żeby te pasje realizować, bo potem także przyjdzie sukces w biznesie. Ja mam to w genach, bo podobnie jak mój tata mam wiele pomysłów, które staram się realizować.

A nad jakim pomysłem teraz pracujesz?
Moim kolejnym pomysłem jest wydanie albumu, w którym chciałabym zamieścić moje projekty wnętrzarskie i moje przepisy kulinarne, bo gotowanie to także moja ogromna pasja i to już od dzieciństwa. My Wietnamczycy uwielbiamy jeść – kultura jedzenia w Wietnamie jest ogromna. Moja
mama przykładała do jedzenia bardzo dużo uwagi. U nas zawsze się gotowało, dom był pełen gości i dobrego jedzenia, które było bardzo różnorodne i kolorowe. Moja kuchnia jest kuchnią fusion, dlatego, że chętnie łączę różne potrawy i składniki, czerpię pomysły z całego świata. Ale polega też na wygodzie, bo nie lubię potraw skomplikowanych: wystarczą trzy składniki. Jedzenie
powinno być proste, ale świeże. Na tym właśnie polega kuchnia azjatycka. W dwadzieścia minut można zrobić kilka dań, a każde ma inny smak i inną głębię. Gotuję nie tylko w domu, ale także pro-
wadzę warsztaty kulinarne, na których zwykle gotujemy coś oryginalnego wietnamskiego. Najczęściej spring rolls, bo to moja specjalność i dlatego, że ich przyrządzanie jest świetną zabawą dla wszystkich. Możemy łączyć składniki i stworzyć wiele rodzajów jednej potrawy. Uwielbiam robić spring rolls z kaczką, łososiem, wołowiną, krewetkami – w każdej wersji są lekkie i pyszne.

Jakie masz plany na nadchodzące wakacje?
Już niebawem jadę na Sycylię. Potem czeka na mnie Grecja, a potem znowu wracam na Sycylię, ale to będą już bardziej sportowe wyjazdy. Od lat uprawiam windsurng, a w tym roku zamierzam nauczyć się także pływać na kitesurngu.

Woda to Twój żywioł?
Zdecydowanie tak, ale podobnie jak powietrze, ziemia... Wszystkie żywioły są moje (śmiech). Staram się, żeby wszystko w moim życiu miało taką spójność, bo nie potrafiłabym określić siebie na podstawie jednej tylko cechy. Ja lubię odkrywać, a w sobie – przede wszystkim odkrywać nowe pokłady energii.

Dziękuję za rozmowę

 

WASZE KOMENTARZE (0)

DODAJ KOMENTARZ

CZYTAJ WIĘCEJ