Agata Balińska z pracowni Balińska Wnętrza oraz Gosia Goś z pracowni GG-Design. Fot. Archiwum projektantek
Agata Balińska z pracowni Balińska Wnętrza oraz Gosia Goś z pracowni GG-Design. Fot. Archiwum projektantek
Autor: Redakcja Archiconnect.pl
01 cze 2016 13:47

Nie jest łatwo być projektantem wnętrz na rynku

O ciemnych stronach tego zawodu opowiadają Agata Balińska z pracowni Balińska Wnętrza oraz Gosia Goś z pracowni GG-Design.

Czy często współpraca klienta z projektantem kończy się w sądzie?

Nie, współpraca z klientami układa nam się z reguły bardzo dobrze. Utrzymujemy z nimi kontakt także po wykonaniu projektu. Są klienci, z którymi bardziej się zaprzyjaźniam i mamy relacje długo po zakończeniu projektu oraz takie, które kończą się wraz z zakończeniem pracy. Najczęściej, kiedy realizacja jest gotowa, jedziemy zrobić zdjęcia, porozmawiać, a nawet doradzić, jakim drobiazgami udekorować wnętrze. Do tej pory miałyśmy jedną sytuację, kiedy współpraca z klientem znalazła swój finał w sądzie i mamy nadzieję, że będzie to jedyna taka sytuacja.

Na czym polegają problemy we współpracy z klientem?

Generalnie nie mamy większych problemów z klientami. Czasem dość długo podejmują decyzję, albo nie mogą zdecydować się na wybór jednej z przedstawionych przez nas propozycji. Nie ma się co dziwić, to w końcu trudne decyzje, bo mieszkanie czy dom urządza się na długo, czasem ze wsparciem w postaci kredytu, który trzeba później wiele lat spłacać. W tym przypadku problem z klientem polegał na tym, że nie zapłacił on nam za wykonaną pracę. Wszystko było dobrze dopóki nie przyszło do końcowych rozliczeń. Wcześniej nie było żadnych uwag do naszej pracy projektowej jak i do prac wykonawczych, a nawet w którymś mailu ten sam klient napisał, że jest bardzo zadowolony z projektu i ekipy wykonawczej, która projekt realizowała.

Pod Państwa wizytówkami w naszym serwisie Archiconnect.pl widnieją niepochlebne komentarze. Czy przypuszczają Panie, kto może je umieszczać?

Mam podejrzenia, że w/w klient umieszcza w Internecie tzw. hejty na nasz temat, robiąc nam czarny PR. Niektóre wpisy pokrywają się z terminami rozpraw, a ostatni to moment, w którym komornik pobrał z konta inwestorów część zasądzonej nam przez sąd kwoty za wykonaną usługę. Kiedy znalazłam te wpisy na Państwa portalu, pierwszą myślą jaka się pojawiła w głowie, było zlikwidowanie wizytówki. Klienci zadowolenie z naszych usług najczęściej dzwonią do nas, wysyłają zdjęcia z realizacji projektu, czasami zapraszają nas do siebie na kawę i polecają nas swoim znajomym. Nie szukają stron internetowych, gdzie mogliby umieścić pozytywny komentarz. I nie ma się co dziwić, my też bezpośrednio kierujemy podziękowania np. do naszej ulubionej fryzjerki czy kosmetyczki, a nie szukamy stron, żeby wpisać pozytywną opinię. Może to błąd. Anonimowo, w internecie każdy może napisać nawet największe bzdury, my nie mamy na to wpływu.

ZOBACZ CAŁY WYWIAD NA TEMAT PRACY ARCHITEKTA NA RYNKU

WASZE KOMENTARZE (0)

DODAJ KOMENTARZ

POLECAMY W SERWISACH