Studio Dobrych Rozwiązań

Dobrzemieszkaj.pl - projektowanie, aranżacja wnętrz, wystrój mieszkania

a panel1.jpg

  • Autor: www.dobrzemieszkaj.pl
  • 18 maj 2011 12:13

Zwiększyć konkurencyjność polskich mebli

Zapraszamy do lektury panelu dyskusyjnego, zorganizowanego przez miesięcznik branżowy Meble Plus pt. „W jakim kierunku zmierza branża meblarska w 2011 roku?”

W pierwszym panelu dyskusyjnym (22 marca 2011) udział wzięli (od lewej): Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha, Wiesław Kalinowski, dyrektor sprzedaży w Bydgoskich Fabrykach Mebli, Sławomir Zyngiel, dyrektor ds. najmu w sieci Centrów Meblowych Top Shopping, Piotr Wójcik – wiceprezes Fabryki Mebli Wójcik, Jan Szynaka – prezes zarządu firmy Szynaka-Meble. b panel1.jpg

Jakie perspektywy ma przed sobą branża meblarska w 2011 roku i kolejnych latach? Jak na jej kondycję wpływa aktualna sytuacja gospodarcza w kraju i w Europie? Na takie i wiele innych pytań próbowali znaleźć odpowiedź uczestnicy panelu dyskusyjnego „Salon Mebli Plus”, który odbył się drugiego dnia wiosennej edycji Międzynarodowych Targów Meblowych w Ostródzie.

Panel prowadzili: Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha i Beata Michalik – redaktor naczelna miesięcznika „Meble Plus”. W dyskusji udział wzięli ponadto: Wiesław Kalinowski, dyrektor sprzedaży w Bydgoskich Fabrykach Mebli, Sławomir Zyngiel, dyrektor ds. najmu w sieci Centrów Meblowych Top Shopping, Piotr Wójcik – wiceprezes Fabryki Mebli Wójcik oraz Jan Szynaka – prezes zarządu firmy Szynaka-Meble.

Andrzej Sadowski: Zanim przejdziemy do sytuacji branży meblarskiej, chciałbym zapytać, czy Panowie oglądali debatę telewizyjną z udziałem czołowych luminarzy polskiej polityki, czyli Pana Ministra Rostowskiego i Pana Leszka Balcerowicza, a jeśli tak, to czy – zdaniem Panów – dało się cokolwiek zrozumieć z tej rozmowy?

Jan Szynaka: Przyznam, że jesteśmy teraz wyjątkowo zapracowani z powodu targów, zwłaszcza że handel nie odbywa się tylko w dzień, ale zajmuje również wieczory. W efekcie - nie miałem możliwości oglądania debaty.

Piotr Wójcik: A ja „dobiłem się” debatą po dniu targowym. Muszę przyznać, że nie bardzo zrozumiałem, jakie są wzajemne stosunki obu uczestników. Tematy były dość skomplikowane, można było dowiedzieć się sporo o tym, jakie mechanizmy obecnie działają w kraju. Mój wniosek jednak jest taki, że dla przeciętnego obywatel nie do końca jasne jest, co dzieje się teraz i co może się dziać po nowych propozycjach rządowych.

Sławomir Zyngiel: Ja również nie oglądałem tej debaty, natomiast słuchając dzisiaj radia usłyszałem informację, że podobno było zero-zero.

Andrzej Sadowski: Zdaje się, że wyniki podawano różne, w zależności od mediów, które przekazują informacje. Rozumiem, że panowie są w szczególnym momencie roku, kiedy trwają targi i na tego typu debaty czasu nie ma. Celowo nawiązałem do tej dyskusji, ponieważ wiem, że to, jakie decyzje zapadają na szczeblu rządowym nie pozostaje bez wpływu na to, co dzieje się w firmach meblarskich. Ten rok jest kolejnym, który zapowiada się jako trudny dla branży. Już zeszły rok był słabszy, chociaż podobno nie tragiczny. Jak na funkcjonowanie firm przekłada się wszystko to, co dzieje się w polskiej gospodarce, chociażby zmiany podatku VAT, które uruchamiają przecież cały łańcuch innych zdarzeń, wpływających na działanie przedsiębiorstw?

Jan Szynaka: Na pewno warto zacząć od tego, że meble przestały być produktem pierwszej potrzeby. Klient, zanim dokona zakupu i wybierze swój wymarzony mebel, najpierw wielokrotnie przejrzy ofertę sklepów. I zazwyczaj nie dokonuje zakupu od razu, tylko dopiero za miesiąc albo nawet za pół roku. Zmieniło się to bardzo, zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym. W tej chwili szybciej rosną konta bankowe prywatnych użytkowników niż ich wydatki w sklepach. Jest to poniekąd dopiero początek, myślę, że ta sytuacja nie zmieni się szybko na lepsze.

Piotr Wójcik: Mogę na pewno powiedzieć o sytuacji, jaka jest w naszej firmie. Na pewno to, co dzieje się w polskiej gospodarce, nie pozostaje bez wpływu na funkcjonowanie firmy. Należy jednak oddzielić kwestie sytuacji na rynkach zagranicznych od sytuacji na rynku rodzimym. Na dzień dzisiejszy zmiana stawki VAT wpływa przede wszystkim na zakupy polskich konsumentów. Obserwujemy ponadto niekontrolowane podwyżki cen żywności, podwyżki kosztów energii i paliwa. Gdyby podliczyć łączną kwotę podwyżek, wyszłaby z tego miesięczna rata na meble, dlatego trudno się dziwić, że konsument odłoży na później zakupy związane z wyposażeniem domu. Rozmawiamy dużo z klientami, mamy nadzieję, że podwyżki się w końcu ustabilizują, a może nawet ceny spadną. Na pewno inna sytuacja jest na rynkach eksportowych, szczególnie zachodnich. Na przykład w Niemczech sytuacja jest odmienna od naszej, stabilna, jest wysoki wzrost gospodarczy. Niemcy poukładali swoje sprawy bardzo dobrze i klienci tam chętnie kupują meble. Stąd eksport na chwilę obecną wydaje się być tą najbardziej stabilną częścią sprzedaży. Myślę, że nie tylko w naszej firmie.

Sławomir Zyngiel: Ale należy zwrócić uwagę, że koszty pracy w Polsce jednak rosną. Rosną też ceny materiałów. Polski produkt staje się coraz mniej konkurencyjny w stosunku do tych produkowanych w innych częściach Europy. Kiedyś naszym marzeniem było, żeby meble były polskim produktem narodowym, tymczasem jest to coraz trudniejsze, bo nie jesteśmy już tak konkurencyjni jak jeszcze kilka lat wcześniej.

Wiesław Kalinowski: Ja może cofnę się o rok, kiedy to na poprzednim panelu dyskusyjnym zdefiniowaliśmy sobie aktualną, kryzysową sytuację w branży. Doszliśmy wówczas do wniosku, że ten rok nie będzie dla nas łatwy. Pamiętam, że apelowałem wtedy do branży, żeby szanować swoje zyski i szanować swoje marże, nie wdawać się w wojnę cenową, ale postawić na różnorodność, dopasowanie mebli do potrzeb różnych użytkowników. Minął rok i mamy sytuację taką, że pojawiają się produkty typu ścianka meblowa za 299 zł, za 400 zł. Chciałbym, żeby każdy z nas przeanalizował łańcuch dostaw, który prowadzi do takiego produktu.

W tym łańcuch, w walce o wolumen sprzedaży, każdy stracił. Wiem, można powiedzieć, że zyskuje konsument, bo kupił tani mebel. Ale wydaje mi się, że nawet konsument nie zyskuje, bo jak ten mebel sobie postawi w mieszkaniu, to pomyśli, że „chyba jednak wstyd przed Ryśkiem i może jednak kupiłem coś niedobrego”. Druga sprawa – to różnorodność. W tym łańcuchu dostaw każdy stracił, bo nie policzył, że mając inną, lepszą ofertę, mógłby sprzedać więcej i z zyskiem. Różnorodność – ja widzę tysiąc „Hartmannów”, tysiąc odmian „Kassela”, „Lanao” w 50 różnych wykonaniach materiałowych, przy czym każda kolejna kopia z założenia ma być tańsza od swojego poprzednika.

Ale te targi są przykładem, że ta sytuacja zmienia się na lepsze. Widzę, że producenci docenili role projektantów i to nie zewnętrznych, którzy przychodzą ze swoją wizją, ale tych, którzy są związani z fabryką, czują procesy produkcyjne, rozmawiają ze sprzedawcami, rozumieją potrzeby rynku. Ponarzekałem trochę na brak wniosków z poprzedniego roku, ale widzę też jednak coś optymistycznego.

Sławomir Zyngiel: Co prawda trudno mi wypowiadać się bezpośrednio na temat produktów, mogę jednak odnieść się do kwestii sprzedaży mebli. Moimi najemcami są producenci. Wiem, że odczuwają spadek sprzedaży, niemniej jednak muszę powiedzieć, że zachowują zimną krew, pozostają z nami i dzięki temu patrzymy z optymizmem na rok 2011.

Andrzej Sadowski: Skąd ten optymizm?

Sławomir Zyngiel: Wiem, może trudno dziś oczekiwać zwiększenia sprzedaży na rynku mebli. Niemniej jednak Polacy nigdy nie lubili zbyt często zmieniać mebli. Rozwój sprzedaży nastąpił w latach 90-tych, bo ruszył wtedy mechanizm budowy mieszkań. Ludzie automatycznie kupowali meble i artykuły wyposażenia wnętrz. Potem nastąpiło spowolnienie tego procesu, dzisiaj wiemy, że w roku 2010 oddano do użytku tylko powyżej 100 tys. mieszkań. Ale informacje na grudzień 2010 były takie, że jest w budowie ponad 600 tys. mieszkań. To oznacza, że te mieszkania powinny pojawić się na rynku jeszcze w tym roku i być może czwarty kwartał pokaże, że jednak ze sprzedażą mebli nie jest tak źle.

Wiesław Kalinowski: No tak, ale tu wykraczamy już prognozami poza rok 2011, więc pewnie będziemy w następnym panelu o tym rozmawiali. Ja jeszcze wrócę do tego, że Polska miała być z założenia krajem, który miał Europę zalewać meblami. Teraz sytuacja jest taka, że mamy ogromną nadprodukcję mebli, wiele zakładów pracy ma wolne siły produkcyjne. Teraz liczy się przede wszystkim sposób wypełniania rynku. Można dziś nie kupować fabryki, a kupować moce produkcyjne. To doprowadza do następującej sytuacji: w zeszłym roku uznaliśmy, że powinno następować scalanie firm, że tylko duże podmioty sobie poradzą.

Okazuje się, że jest inaczej, że ci mniejsi sobie całkiem dobrze poradzili, że jest coraz większe rozdrobnienie, że coraz częściej dochodzą do głosu ludzie z handlu. Przejawia się to tym, że salony same sobie organizują produkcję, zlecają produkcję dla siebie jako dla sieci, ludzie ze sprzedaży zakładają swoje firmy, wykorzystując moce produkcyjne fabryk, a następnie tworzą bardzo sprawne manufaktury, na niskich kosztach, dobrze wyposażone i wyspecjalizowane. I na naszym rynku taki mały, sprawny twór potrafi bardzo dobrze funkcjonować. Faktem jest, że Polacy zawsze byli pomysłowi i potrafili poradzić sobie w trudnych sytuacjach.

Andrzej Sadowski: Skupmy się może teraz na zmianach, które dotykają firm. Wcześniej jeden z panów wspomniał o kosztach pracy. Niestety poszły one od stycznia w górę. Znów zbliżamy się pod tym względem do innych krajów europejskich. Musimy więc szukać innych argumentów na to, by być konkurencyjnym krajem. Jakie może być rozwiązanie tej sytuacji? Jak Panowie to widzą i jakich propozycji można by oczekiwać od polskiego rządu?

Jan Szynaka: To prawda, rzeczywistość nie jest świetlana, jeżeli mówmy o kosztach pracy. Wysokie koszty pracownicze, nieprzychylny dla pracodawców kodeks pracy. Dni chorobowe, wolne od pracy, wszystko musimy odliczać. Kiedyś spróbowaliśmy w firmie zliczyć te koszty, odliczanie dni chorobowych, dni wolnych od pracy. W przeliczeniu na ponad 2.000 pracowników, których zatrudniamy, koszty wychodzą w milionach złotych na rok. Ja jak najbardziej jestem za poprawą życia pracowników, ale nie można zapomnieć, że to wszystko odbywa się kosztem zakładów, wszystko znajduje się potem w cenie produktu. Nikt nam do tego nie dokłada. Poza tym jesteśmy, jako kraj, nastawieni zbyt administracyjnie, zbyt biurokratycznie. Kiedyś byłem w Maroku – to kraj, o którym mówiło się, że próbował naśladować Polskę. Okazuje się, że tam można wszystko załatwić w przeciągu jednego dnia. Założyć firmę, konta bankowe itp. To, co u nas od lat wydaje się niemożliwe, w niektórych krajach jest normą.

Piotr Wójcik: Na pewno kwestii kosztów pracy nie możemy zbagatelizować. Wiadomo, że koszty te będą powoli, ale sukcesywnie rosnąć. Czym możemy konkurować? Efektywnością pracy, automatyzacją produkcji, szukaniem rozwiązań racjonalizatorskich, dążeniem do tego, aby nasze firmy były bardziej efektywne. Oczywiście liczy się też design, różnicowanie oferty. Musimy też jednak poruszyć temat bardzo ważny i bolesny – ceny drewna.

To rzecz „podwyżkotwórcza”, cena drewna przekłada się przecież na materiały drewnopochodne, handel musi to zrozumieć i pogodzić się z nieuchronnymi podwyżkami cen mebli. Od roku bardzo dynamicznie zmieniają się koszty pracy i materiałów, przekłada się to automatycznie na rosnące ceny mebli. Z kosztami pracy jakoś sobie dajemy radę, ale z cenami materiałów jest trudniej. To jest największa bolączka branży meblarskiej.

Jan Szynaka: Myślę, że ceny surowca w najbliższych dniach dopiero wzrosną. Mówi się o tym głośno, to najgorsze wciąż jeszcze jest przed nami. Wiadomo, że nie da się zmienić cen w meblach, które już są w sklepach. Jest to dla nas motywacja do tworzenia nowych wzorów, ale ich ceny będą się już mocno różniły od poprzednich. Rynek się zmienił. Nie jest już tak, że w każdym mieszkaniu stoi ta sama meblościanka ze Swarzędza.

Teraz tylko poszukiwanie nowych rozwiązań jest szansą na walkę z problemami podwyżek surowców, kosztów pracy itp. Ważne jest, żeby handlowcy byli blisko nas, żeby dbali o wizerunek naszych mebli w sklepach, żeby handel bardzo dokładnie analizował sposoby sprzedaży. Nie wystarczy postawić mebel w sklepie, trzeba zaaranżować gotowy pokój, bo czasem klient nie jest w stanie samodzielnie zaplanować ustawienia dwóch szafek. My, produkując w Wolsztyńskich Fabrykach Mebli meble kuchenne pracujemy z klientem, pomagamy zaaranżować mu kuchnię. Ważne jest, żeby klienta przekonać, że właśnie ten mebel pasuje do jego mieszkania. Tu zaczyna się bliska współpraca producentów z handlowcami, z projektantami wnętrz.

Sławomir Zyngiel: Chciałbym się tu zgodzić z panem Szynaką. Faktem jest, że Polacy są coraz bardziej wyedukowani jeśli chodzi o meble, a z drugiej strony nie mają czasu poświęcić uwagi ich dobieraniu do wnętrza. Chcieliby kupować wszystkie produkty do mieszkania pod jednym dachem. Zaproponowanie konkretnego aranżu w sklepie powoduje, że albo klientowi się podoba i kupuje to co widzi, albo idzie do konkurencji.

Wiesław Kalinowski: Jest jeszcze jeden sposób na radzenie sobie z trudną sytuacją i na zwiększenie konkurencyjności polskich mebli. Musimy sobie zdać sprawę, że rynek meblarski to nie jest pierwszy rynek, który ulega przeobrażeniom. Zwykle najszybciej na zmiany reaguje branża spożywcza, RTV-AGD – szybko poddają się przemianom. Jeżeli popatrzymy na rynek AGD, okaże się, że większość podzespołów jest taka sama w produktach różnych marek. Podobnie jest w meblach. Producenci nie utrzymają się na rynku, jeżeli wszystkie procesy produkcyjne będą chcieli przeprowadzać u siebie. Trzeba korzystać z wyrobów już przetworzonych, nie prowadzić wszystkiego u siebie. Myślę, że z czasem do tego dojdzie, pytanie, czy my producenci będziemy gotowi na to, by tak utracić cenną niezależność. Ale jeżeli cena płyty zmienia się z 400 zł na 700 zł w krótkim czasie, to nie damy sobie rady, funkcjonując tak, jak do tej pory.

Andrzej Sadowski: Mówimy o kryzysie, który nie doprowadził do fuzji, a wręcz przeciwnie – do rozdrobnienia i specjalizacji, a – jak pan prognozuje – pójdzie to jeszcze dalej, do skoncentrowania się na tych procesach, w których dany producent jest najlepszy...

Wiesław Kalinowski: Konsolidacji będzie sprzyjała sytuacja, kiedy producent nie będzie wytwarzał od surowca po gotowy mebel. Będzie musiała być wymiana i współpraca.

Andrzej Sadowski: Ale czy dzięki temu polski rynek nie stanie się bardziej konkurencyjny? Czy nie idziemy w kierunku tego niezwykle efektywnego modelu produkcji?

Wiesław Kalinowski: Myślę, że pójdzie, ale firmy jeszcze są za słabe, żeby zdobywać rynki eksportowe, za małe na ekspansję Europy. Na razie, jeśli chodzi o rynek krajowy, to widzimy wciąż nowe marki, nowe sklepy, nowych producentów. Na pewno niektórym się uda.

Piotr Wójcik: Rynek będzie należał do firm z pomysłem na siebie i z pomysłem na produkt. Firm, które będą potrafiły klientowi zaproponować coś innego. Mogę powiedzieć na przykładzie naszej firmy – czas, kiedy klientowi można było sprzedać wszystko, skończył się. Nawet klient, który kupuje z półki cenowo niższej, też domaga się wartości dodanej, niekoniecznie kosztownej. Bardzo ważna jest praca z projektantami, kreatywność. Jeśli nasze meble będą zachwycać, będą kupowane. I to jest przyszłość i od niej nie uciekniemy.

Jan Szynaka: Wielu producentów ma stany magazynowe, których chce się pozbyć. I zaczyna się sprzedaż poniżej kosztów. W rezultacie polski rynek przez najbliższy rok będzie w pewnym sensie samodestrukcyjny. Bo musimy sprzedać, aby przetrwać. Dlatego myślę, że jeszcze wiele firm w tym roku z rynku wypadnie. Stąd wniosek, że handlowcy powinni bardzo uważnie obserwować producentów. Bo dla nich też to nie jest dobre, jeśli jednego dnia stoi wystawka jednego producenta, a następnego już go nie ma. Musi być jakaś ciągłość, bo od tego zależy pozycja sklepu. Powinniśmy współpracować, pomagać sobie.

Andrzej Sadowski: Czy w aktualnej sytuacji, przy takich kosztach pracy i przy rosnących cenach materiałów nie zastanawiali się Państwo nad ewentualnym przeniesieniem produkcji za granicę?

Jan Szynaka: Jeśli mówimy o krajach za naszą wschodnią granicą, to tamtejsza organizacja pracy, mentalność ludzi – wszystko to jeszcze jest odmienne od polskich oczekiwań. Z kolei IKEA tworzy fabryki w Portugalii i okazuje się, że mentalność Portugalczyków też nie jest łatwa, w USA to samo.

Andrzej Sadowski: Ale np. Rumunia przechwytuje wiele produkcji, standard pracy jest tam niezły.

Wiesław Kalinowski: Z drugiej strony firmy europejskie, które wcześniej produkowały w Chinach wychodzą stamtąd i idą do nas. Rynek chiński zaczął być oddzielnym rynkiem. Wracając do mocy produkcyjnych – ważne jest, żeby producenci zaczęli pracować z marketingiem, ze sprzedażą, bo jeżeli producent myśli tylko produkcyjnie, to straci swoją tożsamość. Wiele firm w Polsce produkuje dla IKEI. Proszę o przykład, kto na tym skorzystał? Budujmy swoją tożsamość, nie zatracajmy jej angażując się w sprzedaż swoich mocy produkcyjnych.

Jan Szynaka: Myślę, że nie jest tak źle, można te dwie sprawy pogodzić. Ważne jest, aby ograniczyć produkcję dla kogoś do najwyżej 50 procent, ale budować jednocześnie swoją tożsamość, własną markę.

Piotr Wójcik: Oczywiście analizujemy rynki ościenne, patrzymy co się dzieje w innych krajach, ale mówi się, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Na razie produkcja w Polsce jest bezpieczna. Gdyby podejść do tego w taki sposób, że Ukraina czy Białoruś – to jedyne miejsca, gdzie opłaca się produkować, to jak wytłumaczyć fakt, że jednak fabryki w innych państwach mają się dobrze? Nie ma co przeceniać wartości rynków wschodnich. My na pewno nie planujemy przenoszenia mocy produkcyjnych. Nazywamy siebie zawsze lokalnymi patriotami, jesteśmy związani z Elblągiem od urodzenia, planujemy dalej produkować 60 km od Ostródy i jesteśmy pewni, że podnoszenie efektywności zakładu, optymalizacja – to argumenty, którymi możemy ciągle wygrywać.

Jan Szynaka: Może to przypadek, że razem z Panem Wójcikiem do tej dyskusji zostaliśmy zaproszeni, może nie, ale reprezentujemy dwie firmy oparte tylko i wyłącznie na polskim kapitale. My przedkładamy nade wszystko tę rodzinną tradycję, zaangażowanie, polski kapitał. Trudno nam krytykować tych, którzy sobie nie radzą. Bo jeśli nie radzą sobie w Polsce, to przypuszczam, że za granicą też sobie nie poradzą. To u nas są możliwości i perspektywy – po co się przenosić?

Sławomir Zyngiel: Chciałbym zapytać panów o jedną rzecz. W kryzysie obserwujemy spadek sprzedaży. Widać, że rynek detaliczny w centrach handlowych obsługują kupcy. Czy możliwe jest, że przejmą to wszystko kupcy?

Piotr Wójcik: To są decyzje strategiczne każdego producenta. Każdy ma inny pomysł na rozwój. My mamy taką strategię, że rozwijamy się tylko i wyłącznie za pośrednictwem swoich partnerów. Firm wyspecjalizowanych w sprzedaży mebli. Zdecydowaliśmy, że tylko takie mamy kanały dystrybucji. Natomiast obserwujemy różne przykłady, chociażby firmę Szynaka-Meble, która rozwija się poprzez swoje punkty sprzedaży i takie przykłady można by mnożyć. Trudno powiedzieć, w jakim kierunku to pójdzie. Liczę na to, że będzie powstawało coraz więcej wyspecjalizowanych sklepów wielkopowierzchniowych. Będziemy podążać w stronę specyfiki zachodniej – dużych sieci handlowych.

Wiesław Kalinowski: Wystarczy obserwować otoczenie i można dojść do wniosku, że salony meblowe będą szły w kierunku wielkopowierzchniowych i oddalonych od miast, bo w centrach miast są bardzo drogie powierzchnie. Salony wyjdą więc na obrzeża.

Jan Szynaka: Nie do końca się z Panem zgodzę. Nie tak szybko będzie w Polsce sytuacja taka. Jest mocny handel małych i średnich sklepów. Przede wszystkim trzeba budować markę. Bo klient nie do końca jest przekonany, który mebel jest dobry. A jak kupi produkt firmy znanej, to wie, że może liczyć na jego trwałość i na dobre warunki gwarancji czy reklamacji. I wtedy fakt, czy jest sprzedawany w dużym czy małym sklepie, nie jest tak istotny. Nasze sklepy promują nasza markę, klient wie, że to jest nasz produkt.

Andrzej Sadowski: „Ucieczka do przodu” to na pewno dobra strategia. Podsumowując dyskusję, zapytam: jakie są panów nadzieje, obawy i oczekiwania związane z tym rokiem i latami kolejnymi?

Sławomir Zyngiel: Nie spodziewam się „tąpnięć” na plus. Myślę, że lata 2005-2006 szybko do nas nie wrócą. Najważniejsza dla branży będzie mała, stopniowa, ale jednak progresja. Wiesław Kalinowski: Rok 2011 będzie podobny do minionego. W 2012 możemy oczekiwać drgnięcia w budownictwie. Z drugiej strony kryzys do nas trochę przyszedł później, więc nie wiadomo czy będzie dobrze, czy najgorsze dopiero przed nami.

Jan Szynaka: Myślę, że ważnym elementem, o którym dotąd nie wspomnieliśmy, jest kwestia spalania drewna. Drewna brakuje, szczególnie tam, gdzie jest produkcja płyty. Ale jeśli jest możliwe przeznaczanie drewna do spalania, jako biomasy, zabraknie go na pewno. Jego cena wzrośnie bardzo. Myślę, że odpowiednie ustawy mogą wykluczyć drewno jako biomasę. Jeśli uda się przeforsować w rządzie zmianę przepisów, uda się utrzymać dobre ceny surowca.

Piotr Wójcik: My nie tylko powinniśmy, ale wręcz musimy apelować do Ministerstwa Gospodarki, do rządu, o zmianę przepisów. Toleży w interesie całej branży. Gramy przecież o konkurencyjność na tle Europy i o to, by ceny na rynku krajowym były atrakcyjne dla klientów. Wiem, że pojawiło się wiele inicjatyw, które mają lobbować w imieniu branży, by definicja biomasy była korzystna dla branży meblarskiej. Powinna być korzystna, to logiczne. Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy najlepszej jakości drewno jest spalane w piecach, po to by skorzystać z energii odnawialnej. Wydaje się to marnotrawstwem, a spowoduje realne wzrosty kosztów.

Jan Szynaka: Chyba lepiej widzieć, że drewno jest przerobione w tartakach na płytę czy na wartościowe meble. Jak dużo osób ma zatrudnienie, są zyski, jest wartość dodana. Jest to z punktu widzenia państwa lepsze niż zwykła sprzedaż pnia na eksport.

Andrzej Sadowski: Niestety, pokutują u nas jeszcze dawne, nie najlepsze czasy, które mają swój wyraz w niekorzystnych przepisach. Mimo wszystko chciałbym Państwu życzyć, aby branża meblarska była taką polską marką, jaką ostatnio jest polska żywność. Jest najbardziej rozpoznawalna w Europie i branża meblarska ma wszelkie przesłanki ku temu, by osiągnąć ten sam efekt.

WASZE KOMENTARZE (0) + DODAJ KOMENTARZ

NEWSLETTER DOBRZEMIESZKAJ.PL

Najciekawsze artykuły z serwisu Dobrze Mieszkaj codziennie w Twojej skrzynce

GALERIE PROJEKTANTÓW

ARCHITEKT RADZI

W tym tygodniu na pytania czytelników portalu odpowiada:

Autorskie Studio Projektu QUBATURA