4DD: Czy koronawirus wpłynął na projektowanie w zakresie zrównoważonego rozwoju?

4DD: Czy koronawirus wpłynął na projektowanie w zakresie zrównoważonego rozwoju?

Autor: Ewa Kozioł
19 sty 2021 09:38

Pomimo oczywistych dramatów, których doświadczyliśmy i doświadczamy w związku z pandemią koronawirusa, miała ona także pozytywny wpływ na aspekty związane ze zdrowiem i ochroną środowiska – mówi projektantka Paulina Grabowska, właścicielka studia NAS-DRA Conscious Design i prelegentka wydarzenia 4 Design Days Pre-Opening Online (www.4dd.pl).

Czy koronawirus wpłynął na projektowanie w zakresie zrównoważonego rozwoju? Dostrzega Pani zmiany w tym kierunku?

Pomimo oczywistych dramatów, których doświadczyliśmy i doświadczamy w związku z pandemią koronawirusa, miała ona także pozytywny wpływ na aspekty związane ze zdrowiem i ochroną środowiska. Przede wszystkim poczucie zagrożenia naszego życia spowodowało, że zaczęliśmy być świadomi wszystkich stresorów, które mają negatywny wpływ na naszą odporność, wydolność oraz samopoczucie. W ciągu kilku tygodni nasze zdrowie stało się dla nas ważniejsze niż ekonomia. Środowisko, w jakim żyjemy ma na nas bezpośredni wpływ. Dlatego też zaczęliśmy się zwracać w kierunku zdrowych i zrównoważonych praktyk w projektowaniu, żywieniu oraz samorealizacji. Dzieje się tak dlatego, że rozwiązania związane ze zrównoważonym rozwojem są najczęściej prozdrowotne oraz sprzyjają utrzymaniu balansu pomiędzy działaniami człowieka, a dbaniem o środowisko.

Jaka jest świadomość Polaków w podejściu do dobrych, ekologicznych rozwiązań? Jak zmieniła się na przestrzeni ostatnich lat?

Zależy o jakim pokoleniu Polaków mówimy. Jeśli chodzi o najstarsze pokolenia, to wg moich obserwacji ich świadomość dobrych ekologicznych rozwiązań jest ogromna, mimo że często nie zdają sobie z nich sprawy. Często są one podyktowane zwykłą oszczędnością. Ubranie swetra zamiast podkręcanie kaloryfera. Wykorzystanie grubych dywanów w pomieszczeniach, które izolują nasze stopy od chłodnych podłóg, dzięki czemu nie popadamy w dyskomfort cieplny. Wykorzystywanie grubych zasłon jako kurtyny termicznej czy oczyszczenie naczyń w zlewie napełnionym wodą, przed włożeniem ich do zmywarki, zamiast opłukiwania ich pod wodą bieżącą. To czynności proekologiczne, które często stosują nasi dziadkowie i rodzice na porządku dziennym, nie zdając sobie sprawy z ich ogromnej wagi w dbaniu o środowisko i zużycie surowców.

Młodsze pokolenia z kolei są bardzo aktywne, mamy Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, Extinction Rebellion Polska i wiele innych ugrupowań, które bardzo mocno działają oraz informują o zagrożeniach związanymi ze zmianami klimatycznymi. To są ważne i mocne głosy, mówiące o rosnącym problemie suszy w Polsce, wyniszczaniu bioróżnorodności i dążeniu do neutralności klimatycznej.

Moje pokolenie, czyli szeroko opisywani i badani Millenialsi jest dość aktywne, jeśli chodzi o proekologiczne rozwiązania. Jesteśmy pokoleniem które poszukuje i stosuje najchętniej tego typu rozwiązania, mając przy tym dużą świadomość ich wpływu na środowisko.

Jak projektujesz prozdrowotne, ekologiczne wnętrza, czyli wnętrza zdrowe dla człowieka?

W swoich projektach i realizacjach skupiam się na naturalnych materiałach o niskim śladzie ekologicznym, prozdrowotnym oświetleniu, roślinach oraz cyrkularności, czyli minimalizowaniu odpadów. Połączenie tych wszystkich elementów pozwala stworzyć wnętrze, które ma dobroczynny wpływ na nas, przy czym jego oddziaływanie na środowisko jest mniejsze, aniżeli w tradycyjnych rozwiązaniach. Zastosowanie naturalnych materiałów, które nie wydzielają toksycznych substancji, mających wpływ na nasze drogi oddechowe czy układ endokrynologiczny jest niezwykle istotne dla naszego zdrowia. Dlatego zachęcam wszystkich do porzucenia tradycyjnych, klejonych winylowych wykładzin w biurach lub domach. Tak samo jak powinniśmy zrezygnować z płyt meblowych klejonych i impregnowanych toksycznymi substancjami. Zastąpmy je naturalnie olejowanym drewnem lub ekologicznym linoleum. Jeśli możemy wykorzystujemy tynki gliniane regulujące wilgotność w pomieszczeniach. Jeśli malujemy pomieszczenia wybierajmy farby “0 LZO”. Do regulacji wilgotności stosujmy także zieleń we wnętrzach.

W swoich projektach zamiast na dekoracyjne rośliny stawiam na uprawy mikroliści, ziół, warzyw i owoców. Dzięki temu przestrzeń zyskuje funkcję sadu lub ogrodu warzywnego, co jest pięknym i funkcjonalnym połączeniem. Stosuję również światło o wartościach terapeutycznych, które pobudza lub wycisza użytkowników a także ma wpływ na ich zdrowie. Łącząc te wszystkie elementy w spójną całość, tworząc wewnętrzny ekosystem takie wnętrza pozwalają ich użytkownikom zachować balans i zdrowie. Myślę, że dopiero wtedy kiedy zamieszkamy lub będziemy pracować w takich wnętrzach poczujemy na własnej skórze jak bardzo jest to dla nas dobroczynne.

Jak będą wyglądały miasta w przyszłość? Czy nauczymy się wykorzystywać naturalne materiały i surowce do budowy?

Naturalne materiały w budownictwie mają dwa oblicza, inkluzywne i ekskluzywne. Inkluzywne w stylu Cohabitatu, gdzie głębokie zrozumienie ekologii i synchronizacji ze środowiskiem, skutkuje oddolnemu tworzeniu się społeczności skupionych na budowaniu ekologicznych domów i osad oraz interdyscyplinarnej i międzypokoleniowej wymianie wiedzy.

Ekskluzywne oblicze to na przykład siostrzana firma Google, Sidewalk Labs mówiąca o inkluzywności, ale projektująca ekologiczne smart cities dla wysoko rozwiniętych państw. Firma w swoich badaniach i projektach wykorzystuje drewniane konstrukcje i najświeższe nowinki technologiczne monitorujące i optymalizujące zużycie wszystkiego. Powoli te oba zjawiska przekuwają się w uśredniony trend, który trafia do coraz większych mas odbiorców, świadomych klientów i producentów.

Wszystko co jest związane z budową i działaniem miast możemy nazwać technologią. A technologia, tak jak mówił Ray Kurzweil, od zarania dziejów jest mieczem obusiecznym. Czyli to co jest teraz możliwością, może stać się zagrożeniem. Budowanie miast z ekologicznych materiałów jak drewno, konopie czy glina jest możliwe. Niemniej ogromne zużycie tych materiałów może mieć poważne konsekwencje środowiskowe. Gdzieś te materiały należy wyhodować lub pozyskać.

Dlatego w obliczu masowych działań, jakim jest urbanizacja, nawet przy wykorzystaniu naturalnych materiałów ciężko mówić o zrównoważonej gospodarce i ekologii. Jeśli byśmy patrzyli z mocno ekologicznego punktu widzenia na rozwój miast, to najlepszym rozwiązaniem jest wykorzystywanie do maksimum tego co już mamy, jak wykorzystywanie pustostanów, termomodernizacje i usprawnienia technologiczne. A jeśli musimy coś wybudować, to wtedy należy wykorzystywać naturalne i lokalne materiały. Przy czym taka architektura nie powinna być już jedynie neutralna, powinna być regeneratywna. Co za tym idzie powinna mieć rozwijający i pozytywny wpływ na środowisko oraz na swoje najbliższe otoczenie.

Myśli Pani, że polskie miasta, będą kiedyś pełne zieleni?

Mam taką nadzieję, bo dzięki temu będziemy mieć lepszy klimat, więcej wody, podwyższoną jakość powietrza, możliwość hodowania żywności i naturalnych lekarstw. Zieleń w mieście jest dobrobytem.
Polskie łąki są pełne ziół i roślin jadalnych. To co dziś nazywamy chwastami czy roślinami inwazyjnymi, kiedyś było stałymi składnikami diet i apteczek. Warto takimi łąkami zastąpić każdy zwykły trawnik w mieście. Nie tylko stanie się on naturalną retencją dla wody opadowej, ale i miejscem do życia dla owadów. Przy dużej ilości takich łąk możliwe będzie, aby zbudować dobrze działające pasieki. Ponadto, warto postawić na miejskie farmy, gdzie tradycyjnie lub hydroponicznie (hodowla bez użycia gleby) można będzie hodować warzywa i owoce. Miejskie „From farm to table” czyli hiperlokalne uprawy żywności trafiające do nas czy do restauracji z najbliższego sąsiedztwa, znacząco obniża ekologiczny ślad produkcji żywności. Według mnie będzie to naturalna ewolucja dla rolnictwa. Jego obecna forma nie jest efektywna, GMO, pestycydy, transport to tylko jedne z wielu elementów które wpływają negatywnie na nasze zdrowie i środowisko.

Od jakiegoś czasu pracuję nad projektem w którym przekształcam elementy smogu w nawóz, do hodowli jadalnych roślin i alg. Osobiście uważam że w miastach mamy absolutnie wszystko, do tego by móc hodować w nich żywność. Mamy wspomniany smog, słońce, wodę, sporo i dwutlenku węgla.

Czy to, co jest obecnie wprowadzane na świecie ma szansę pojawić się też na polskim gruncie?

Warto zwrócić uwagę że deszczówka dopiero w 2018 przestała być opisywana w polskim prawie wodnym jako ściek. W końcu! W definicji prawa stała się tym czym jest, czyli opadem atmosferycznym.

Przytoczę tu przykład Katowic, w których się wychowywałam. W zeszłym roku w Katowicach wybudowano pierwszy z trzynastu zbiorników retencyjnych. Ten pierwszy powstał w rejonie skrzyżowania alei Rozdzieńskiego i ulicy Dudy Gracza. Jednak ważniejsze aniżeli budowa betonowych podziemnych zbiorników jest właśnie rezygnacja z betonu, na rzecz przepuszczalnych powierzchni chodników i ulic, a także bardzo dużej ilości zieleni w mieście, w tym zielonych dachów i elewacji. Te właśnie rozwiązania nie tylko służą retencji wody, ale przede wszystkim przeciwdziałają tzw. „heat islands” czyli „wyspom ciepła”. Katowice to archipelag takich wysp. Dlatego kluczowym jest wprowadzanie zieleni wszędzie gdzie jest to możliwe i jeszcze więcej, a także surowego karania za wycinkę drzew. Mam nadzieję, że władze miasta doprowadzą do ukarania dewelopera, który wyciął trzy stuletnie kasztanowce przy ul. Raciborskiej, tworząc tym samym precedens, który skutecznie zahamuje tego typu praktyki. Ponieważ dzięki drzewom i tworzeniu zielonej retencji mikroklimat w mieście jest przyjazny mieszkańcom. Zwiększa się również bioróżnorodność, czyli przyrost gatunków roślin, zwierząt i mikroorganizmów. A dobrze działający miejski mikrobiom ma realny wpływ na nasze zdrowie, jak na przykład na lepszą eliminację szkodliwych substancji, a nawet wirusów.

W Polsce coraz więcej się dzieje w temacie retencji wody, powstają dedykowane dofinansowania, poradniki czy też wciąż dość powolne zapisy w miejscowych planach zagospodarowania. Jesteśmy jednym z najuboższych państw Europejskich jeśli chodzi o zasoby wody. Dlatego powinniśmy totalnie dopasować wszystkie stare i nowo powstające plany zagospodarowania do jak najbardziej ekologicznych sposobów zarządzania wodą w mieście i terenach podmiejskich.

Jakie są Pani plany na ten rok? Jakie projekty, wzywania na Panią czekają?

Przede mną sporo ciekawych projektów związanych z urban farmingiem, regeneratywnym designem, zdrowymi wnętrzami i innowacjami. W School of Form w Warszawie, w której wykładam prowadzę ze studentami zajęcia z bioelektroniki, gdzie wykorzystujemy rośliny i odpady organiczne do produkcji m.in. ogniw solarnych, baterii i podzespołów. Zaczynamy także pracę nad międzynarodowym konkursem, podczas którego będziemy opracowywać zastosowania biotechnologii w rozwiązywaniu lokalnych lub globalnych problemów. Jesteśmy obecnie na samym początku, i jeszcze definiujemy nasz docelowy zakres. Za parę tygodni rozpocznę współpracę w projekcie opracowującym ekologiczne i zrównoważone scenariusze oraz rozwiązania dla Warszawy w kwestii żywności.

Projektuję też farmy żywności dla restauracji, biur i domów, a także terapeutyczne oświetlenie, które wspomaga nastrój i sen, a nawet uśmierza bóle głowy czy mięśni.

Rozpoczynam także realizację wyjątkowego mieszkania w Oslo. Jest to projekt dzięki któremu chcemy pokazać jak połączenie ekologii, technologii i sztuki może stworzyć lepszą jakość życia To mieszkanie będzie otwarte dla wszystkich zainteresowanych, aby stworzyć możliwie jak największą społeczność, pracującą wspólnie nad holistyczną zmianą w sposobie życia, edukacji i innowacji. Nie mogę się doczekać aż to miejsce powstanie! Zaczynam także swój prywatny projekt, w którym będę uczyć jak hodować własną funkcjonalną żywność, jak adaptogeny, algi, grzyby czy jadalne owady. Chcę pokazać jak hodować żywność która może poprawiać nasz nastrój, obniżać stres czy ułatwiać nam osiągnięcie hoemostazy, w tych niewątpliwie złożonych i wymagających czasach. Ponadto chcę pokazać w jak łatwy sposób możemy zamienić swój dom, biuro, restaurację czy nawet szkołę w coś w rodzaju ekosystemu, gdzie nic się nie marnuje. Projekt ten nazwałam “Moodfarming” i niebawem będę udostępniać filmy, webinary oraz e-booki.

Część ze swoich badań i praktyk wykorzystałam już w IKEA Domu Jutra w Szczecinie jaki współtworzyłam z warszawską agencją Must be Loud, Gustawem Jakubowskim, Justyną Puchalską i Joanną Jurgą. To był dopiero początek, a rozwiązań i możliwości jest niezwykle dużo.

Rozmawiała: Ewa Kozioł

Paulina Grabowska jest projektantką innowacji w zakresie zrównoważonego rozwoju. W swoim studio NAS-DRA Conscious Design bada oraz projektuje schematy gospodarki o obiegu zamkniętym, procesy łagodzenia zmian klimatu, miejskie farmy, a także wykorzystanie różnego typu zanieczyszczeń jako zasobów. Jest wykładowczynią w School of Form na Uniwersytecie SWPS oraz należy do Brain Trust Boma Global. Jest licencjonowaną architektką w Holandii i Polsce. Absolwentka Architecture and Built Environment Delft University of Technology oraz Wydziału Architektury i Urbanistyki Politechniki Śląskiej w Gliwicach.

Dowiedz się się więcej o 4 Design Days Pre-Opening Online: www.4dd.pl

Komentarze

Zaloguj się

Zobacz także