
Mieszkanie w kamienicy. Jak zachować jego magię?
Luksusowy apartament na Starej Pradze, to miejsce magiczne, niejednorodne i niedookreślone. Wyjątkowe, jak ręce, które je zaprojektowały. Znajduje się w zabytkowej kamienicy z 1900 roku, a dziś należy do londyńskiej projektantki Mirki McNeil.

Z pasją i wyczuciem połączyła we wnętrzach przedmioty z różnych epok, kultur i tradycji. Styl nowoczesny i klasyczny wzajemnie się dopełniają i prowadzą ze sobą twórczą grę. – Starannie dobierane przedmioty muszą ze sobą konwersować – poprzez jedność materiału, kształtu... albo po prostu „chemię”, jaka pomiędzy nimi zachodzi – tak projektantka określa zasadę, na jakiej w jej apartamencie antyczne meble funkcjonują obok indyjskich sprzętów oraz ikon współczesnego designu.
Klimat przedwojennej kamienicy we współczesnym domu
Dekoracyjne elementy – najczęściej klasyczne - zostały wyeksponowane za pomocą współczesnych zabiegów aranżacyjnych. Podświetlone sztukaterie, czy szkło w postaci barokowych żyrandoli i podświetlanych paneli w podłodze, dodają wnętrzom magii. Efekt – wyjątkowe miejsce, w którym wszystko nabiera nowego wymiaru, a każdy element jest dopełnieniem nietuzinkowej całości.
Projektantce udało się zachować klimat przedwojennej kamienicy, a jednocześnie nadać jej współczesny sznyt. W apartamencie wyburzono wszystkie ściany, które można było znieść. – Podoba mi się idea otwierania przestrzeni i podziału wnętrza na strefy funkcjonalnie określone – mówi Mirka McNeill.
Otwarta przestrzeń, jej zdaniem, stwarza ogromny komfort i daje poczucie swobody. Można bowiem bez przeszkód zmieniać rozwiązania przestrzenno-funkcjonalne – wystarczy przestawić stolik albo sofę... by aranżacja nabrała nowego charakteru.
– Zasady, którymi się kierowałam w projektowaniu przestrzeni, to nie zamykanie jej w małych pomieszczeniach o indywidualnych funkcjach, ale odwrotnie – otwieranie ich w miarę możliwości (przy zachowaniu stref intymnych) i nadawanie im wielorakich funkcji – tłumaczy projektantka.
Otwarta kuchnia
Odzwierciedlenie tej idei projektowej szczególnie widać w kuchni, która została „wprowadzona” do salonu, ale zaprojektowana tak, by jak najmniej przypominała standardową kuchnię. To raczej ogromny kredens, bez wiszących szafek, z dużymi lustrami i gładkim, czarnym blatem. Starania projektantki skupiały się na zachowaniu funkcji, jednocześnie dążąc do tego, by zgubić tradycyjną formę.
Inspiracje, które podyktowały dobór wyposażenia, wynikają z dostrzegania przez projektantkę bogactwa płynącego z przenikania wielu kultur.
– Zawsze sądziłam, że to projektanci dyktują modę, tymczasem jest to proces dwustronny – klienci również wpływają na panujący styl i są w stanie go zmieniać. W Londynie pojawili się obecnie bardzo zamożni Rosjanie, którym przypisuje się wprowadzenie do panującego stylu minimalistycznego elementów indywidualistycznych, wręcz pałacowych i dekadenckich, jak kryształowe żyrandole, krowie skóry na podłogach czy oryginalne, antyczne meble – zauważa projektantka.
Projektując własne mieszkanie, Mirka McNeill sięgnęła po funkcjonujące w jej własnej świadomości „klisze” – obrazy z różnych epok, style właściwe dla różnych kultur. Po swojemu zinterpretowała ową „dekadencję”, wkomponowując ją w klimatyczne wnętrze, w minimalistycznych dozach...