Klauzula informacyjna

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd Publikator Sp. z o.o.

Design potrzebuje weryfikacji przez użytkownika-wywiad z Krystianem Kowalskim

Autor: Mariusz Golak
08 sie 2018 10:14

O kulisach procesu projektowego i wyzwaniach stojących przed projektantem z Krystianem Kowalskim rozmawia Mariusz Golak.

Współpracował Pan z tak różnymi markami meblarskimi, jak choćby Iker, Comforty, Noti, MDD czy IKEA. Czy z perspektywy swoich doświadczeń może Pan stwierdzić, że istnieje możliwość stworzenia jednego stałego wzoru na współpracę projektanta z różnymi firmami?

Nie wiem, czy byłoby w ogóle możliwe stworzenie takiego jednego schematu działania, który sprawdziłby się przy okazji współpracy z różnymi markami. Każda z nich odznacza się przecież swoją specyfiką, jest inna… Nie wiem w ogóle, czy warto takiego wzoru szukać. Każde zlecenie jest przecież inne, przez to każde z nich jest wyzwaniem. Współpraca z odmiennymi markami, różnymi działami wdrożeń wzbogaca projektanta. W tej sytuacji bez sensu byłoby tworzenie dla tak różnych sytuacji jednego wspólnego mianownika. To wyłącznie zubożałoby projektanta.

Czym zatem kieruje się Pan, decydując się na współpracę z konkretną marką?

Dla mnie podstawowym kryterium jest ocena potencjału rozwojowego firmy. Analizuję, czy produkty, które zaprojektuję dla danej marki, rozwiną ją i wpiszą się w jej filozofię. Chciałbym, żeby moje produkty były mocnymi punktami w portfolio tej marki i budowały jej prestiż. Dlatego kluczowym kryterium, które zadecyduje o współpracy, będzie potencjał marki. Oczywiście, można też patrzeć na przychody netto firmy i wskaźniki sprzedaży. To są również cenne informacje dla oceny potencjału naszej współpracy. Na pierwszym miejscu jest jednak, powtórzę, potencjał producenta. Przykładowo, dla firmy Comforty zaprojektowałem choćby fotel „Oyster” czy sofę „Classic”, które po pewnym czasie stały się sprzedażowymi bestsellerami. Ale, oprócz sukcesu rynkowego, produkty te miały niebagatelny wpływ także na rynkowy odbiór marki jako bazującej na dobrym designie.

Łatwo zauważyć, że współpracuje Pan z markami, które stawiają na design…

Comforty jest dobrym przykładem marki, która chce budować swoją pozycję i rozpoznawalność dzięki designowi rozumianemu jako wysoka jakość produktów, ich wykończenia, użytych materiałów. Takie podejście wymaga nie tylko śledzenia aktualnych trendów, ale też konsekwencji działań. Bo świadome budowanie marki wymaga czasu i inwestycji. Dla projektanta jest to sytuacja komfortowa, bo daje szansę pokazania całej palety swoich możliwości. Na rynku wygrywają firmy, które ścigają się w skali światowej, a nie lokalnej. Żeby produkt był dobry, zaskoczył, zainteresował, musi funkcjonować w znacznie szerszej skali. Firma, która ogranicza swoje działania, narzuca też ograniczenia projektantowi.

Jak wyglądają kolejne etapy procesu projektowego?

Używanie profesjonalnego oprogramowania, które pozwala w zaawansowany sposób pracować z bryłą 3D, materializowanie tej wirtualnej bryły w postaci wydruków, tworzenie skali, potem modelu w realnej wielkości, żeby z takim modelem móc pracować z działem wdrożeń, własnoręczne wypracowywanie kształtu… Poszczególnych etapów jest naprawdę wiele. Ale najważniejszym z nich jest doprowadzenie do momentu, gdy model trafia do działu wdrożeń i tak naprawdę dopiero wtedy można zacząć z nim pracować. Na tym etapie kluczowe jest zdobycie pewności, że osiągnęło się najlepsze z możliwych wyniki jakościowe.

Jak bardzo proces projektowy jest rozciągnięty w czasie…

Każdy dział wdrożeniowy ma swój własny styl pracy, a każda firma w tym samym czasie pracuje nad różną liczbą projektów. To wszystko ma wpływ na długość procesu projektowego. Ważną rolę w procesie projektowym odgrywają również zaawansowane technologie. To one pozwalają nam ścigać się ze światem. Przetestowanie technologii również wymaga czasu. Wykorzystanie ich niejednokrotnie wymaga współpracy z podwykonawcami, np. wykonanie określonej formy potrafi trwać nawet 8 tygodni. Często też sięgam po rozwiązania, które wymagają namysłu. Wydłuża to proces projektowy, ale też daje szansę na stworzenie atrakcyjnego produktu. Ale – moim zdaniem – lepiej skupić się na osiągnięciu wysokiej jakości i dopracowaniu szczegółów niż popełnić falstart, zbyt szybko prezentując produkt. Taki falstart wpływa nie tylko na negatywne opinie o produkcie, ale też generuje dodatkowe koszty związane z koniecznością wprowadzenia poprawek.

A nie spotyka się Pan z presją ze strony producentów, chcących jak najszybciej wprowadzić produkt do sprzedaży?

Oczywiście. Przykładowo, targi są ważnym wydarzeniem, których koszt ma się częściowo zamortyzować dzięki pokazaniu nowego produktu. Przy okazji realizowane są określone cele marketingowe czy handlowe. Ale świadomy producent wie, że nie ma sensu pokazywać produkt, który nie jest jeszcze w pełni gotowy.

To, o czym teraz rozmawiamy, niewątpliwie wiąże się ze świadomością poszczególnych firm. Jak oceniłby Pan świadomość roli designu wśród polskich producentów mebli?

Sądzę, że coraz więcej firm postrzega design jako skuteczne narzędzie w budowaniu marki, a co za tym idzie, widzi w nim sposób na zwiększenie sprzedaży. Design pomaga też ścigać się z konkurencją i uzyskiwać przewagę rynkową. Ale też pamiętajmy, że świadomość producentów w dużej mierze wynika ze świadomości konsumentów. A ci ostatni także mają coraz większe potrzeby i wiedzę w kwestii designu, czerpaną na przykład z mediów.

Przy okazji chciałbym zapytać, na ile producenci w trakcie procesu projektowego wymuszają na projektancie pewne cechy produktu?

Jeśli marka świadomie buduje swój wizerunek i portfolio, to współpracujący z nią projektant zyskuje możliwość rozwijania jej produktów zgodnie z filozofią firmy. Wówczas współpraca staje się swoistym powiewem świeżości. Jeśli zaś portfolio firmy komponowane jest dość chaotycznie lub po prostu znajdujące się w nim produkty się zdezaktualizowały, to firma musi znaleźć odwagę do wprowadzenia zmian. Do otwarcia się na światowe trendy i potrzeby konsumentów. W tej sytuacji projektant staje się osobą, która może wytyczać nowe kierunki rozwoju firmy. Będzie to możliwe tylko wówczas, gdy projektant otrzyma kredyt zaufania. Oczywiście, przedstawiciele firmy mają doświadczenie w kwestiach sprzedaży, handlu czy marketingu, ale to projektant może otworzyć przed nimi nowe horyzonty. Niech przykładem znowu będzie firma Comforty, która niegdyś specjalizowała się w produkcji mebli o dość masywnych bryłach, na swój sposób „dostojnych”. Z biegiem czasu, między innymi pod wpływem takich projektów, jak moje fotele „Oyster” czy „Ripple”, nastąpił zwrot w kierunku produktów bardziej nowoczesnych formalnie. Szybko przełożyło się to także na wzrosty sprzedaży.

Wielokrotnie w czasie naszej rozmowy pada słowo „technologia”… Jak ważna jest technologia w procesie projektowym?

Technologia jest bardzo ważna, a w wielu projektach wręcz kluczowa. Jej rola rośnie wraz ze zdobywaniem przez projektanta kolejnych doświadczeń. Użycie danej technologii nie jest jednak sztuką dla sztuki. Ma ona sprawić, że produkt stanie się jeszcze lepszy. Sam lubię eksperymentować z różnymi technologiami. Często sięgam po technologie, które nie są stosowane w meblarstwie, ale w sprytny sposób można je wykorzystać właśnie w projektach mebli. Przykładem tego jest choćby kolekcja „Anvil”, zaprojektowana dla Comforty, która ma bardzo charakterystyczny sześciokątny element, wyglądający jak biżuteryjny detal, a zaczerpnięty z przemysłu. Mogę też wspomnieć o nowej kolekcji, nad którą pracuję razem ze swoim bratem Dominikiem, a która wykorzystuje profile płaskowane, wyglądające tak, jakby zostały stworzone specjalnie z myślą o tym konkretnym meblu. Kwestie technologiczne dotyczą także samej obróbki materiałów – przykładowo w kolekcji „Mesh” MDD wygięcie rurki konstrukcyjnej i jej kształt są tak charakterystyczne i skomplikowane, że stanowi to prawdziwe wyzwanie technologiczne. Są to elementy pochodzące ze świata technologii, które w bezpośredni sposób wpływają na końcowy produkt w postaci atrakcyjnego wizualnie mebla.

Rozmawialiśmy o interakcjach między producentem a projektantem… Zastanawiam się, czy aktualnie obowiązujące trendy również mogą w jakiś sposób ograniczać projektanta?

Chciałbym, żeby moje produkty miały walor wyjątkowości, żeby otwierały nowe perspektywy projektowe, dlatego za każdym staram się szukać jakichś świeżych rozwiązań. W tej sytuacji trendy tworzą tylko pewne tło, służą zrozumieniu współczesności. Trendy nie są ograniczeniem, ale pewnym fundamentem, na bazie którego można zaproponować coś nowego.

Wróćmy jeszcze do samego procesu projektowego… W końcu zeszłego roku odbyła się wystawa zatytułowana „Krystian Kowalski. Projektowanie – kulisy”. W towarzyszącej jej publikacji został szczegółowo opisany Pana warsztat projektowy. Padło też stwierdzenie: „Pokażemy, jak powinno się projektować, i czym jest prawdziwy design!”. Zatem, czym jest prawdziwy design według Krystiana Kowalskiego?

Zacznę od tego, że istotą tej wystawy było pokazanie, na czym polega warsztat profesjonalnego projektanta, co się na niego składa i jak on wygląda w praktyce. Chciałem w ten sposób pokazać złożoność procesu projektowego i wymagania stawiane przez producenta projektantowi. Pokazując projektowe know-how, chcieliśmy uświadomić, czym właściwie jest profesjonalny design. A wracając do samego pojęcia „design”… Musi on zostać przede wszystkim pozytywnie zweryfikowany przez użytkowników i na takim rozumieniu pojęcia „design” mi najbardziej zależało. Chcieliśmy pokazać, że design jest pewnym poziomem profesjonalizacji i zaangażowania, których powinno się wymagać we współpracy producenta z projektantem.

Na koniec chciałbym zapytać o Pana tegoroczne plany? Czy w 2018 roku możemy się spodziewać kolejnych premier projektów autorstwa Krystiana Kowalskiego?

Podczas targów w Sztokholmie w lutym wraz z firmą MDD pokazaliśmy nową kolekcję „Grace”, na którą złożyły się sofy i fotele. To kontynuacja współpracy, której celem jest nie tylko wzbogacenie firmowego portfolio, ale też dalsze budowanie wizerunku tej marki. Z kolei w Mediolanie będzie miała miejsce kolejna premiera, tym razem z firmą Comforty. W 2018 roku ważna dla mnie będzie też współpraca z marką Tylko.com, specjalizującą się w produkcji mebli customizowanych. Od roku jestem dyrektorem kreatywnym tej marki i zależy mi na dalszym jej rozwoju. Na koniec tego roku wraz z marką Tylko.com przygotowujemy nowość dużego kalibru, ale póki co tylko tyle mogę zdradzić na ten temat.

Komentarze

Zaloguj się

Zobacz także