Klauzula informacyjna

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd Publikator Sp. z o.o.

Kobiecy design - wzornictwo, sztuka, renowacja mebli

Autor: Redakcja Dobrzemieszkaj.pl
30 lis 2018 09:46

Design i sztuka już od dawna nie są domeną wyłącznie mężczyzn. Coraz częściej i odważniej swoją obecność w tych dziedzinach zaznaczają kobiety. Sięgają po nietuzinkowe techniki, podejmują wymagającą tematykę, starają się nadać piękno rzeczom, które dawno straciły swój urok.

Wzornictwo, sztuka, dekoracja wnętrz – te pokrewne ze sobą dziedziny są coraz częściej miejscem sukcesów kobiet. Kobiet, które mają unikalny pomysł na swoją działalność i wprowadzają go w czyn. Czy jest to nadawanie nowego życia starym meblom i przedmiotom, tworzenie nietuzinkowych plakatów w technice kolażu, czy też produkcja nowoczesnych, estetycznych dewocjonaliów. Przyjrzeliśmy się trzem zgoła różnym projektom, których inicjatorkami były kobiety.

Aleksandra Morawiak prowokuje do kontemplacji sztuki – nie tylko na wystawach w galeriach sztuki, ale i w czterech ścianach domowego zacisza. Utalentowana absolwentka fotografii Łódzkiej Szkoły Filmowej jest ilustratorką specjalizującą się w technice kolażu. Jej intrygujące prace skłaniają do głębszej refleksji, a środkiem przekazu są tutaj liczne obrazy i kolory zamknięte w jedną całość, zaskakującą wielokrotnie kształtem i kompozycją. W swoich pracach zgłębia przede wszystkim tematykę związaną z psychologią, literaturą i kinematografią. Stworzenie kolażu rozpoczyna się od przygotowania bazy obrazków, grafik, z których będę budować swoją ilustrację. To bardzo ważny etap pracy, którego nie można pominąć lub zrobić pobieżnie. Ten moment bywa dla mnie zaskakujący i bardzo inspirujący. Później jest już czas tworzenia, podczas którego muszę być w bardzo dobrej kreatywnej formie. Jeśli tak jest, wszystko idzie gładko i sprawia mi bardzo dużo przyjemności – opisuje swój proces twórczy Aleksandra Morawiak.

  • Aleksanda Morawiak

    Jest absolwentką fotografii łódzkiej Szkoły Filmowej, ilustratorką specjalizującą się w technice kolażu. Swoje prace pokazywała na wystawach zbiorowych w Berlinie, Kopenhadze, Mediolanie i San Francisco. Od dwóch lat współpracuje z prasą, między innymi tytułami takimi jak: „Kukbuk”, „Zwierciadło”, „Pani”, „Wysokie Obcasy Extra” czy „Design Alive”. W tym krótkim czasie dała się poznać jako charyzmatyczna artystka, która rozkochała odbiorców w swoim wyrazistym, poetyckim języku, uwodzących światach. Jej ilustracje zostały wyróżnione prestiżowym znakiem jakości Must Have, przyznawanym przez Łódź Design Festival oraz Złotą Nagrodą KTR Klubu Twórców Reklamy w kategorii Ilustracja za "Zmysłownik" stworzony dla magazynu Kukbuk.

Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z kolażem, nie miałam pojęcia, jak ważną częścią mojego życia się stanie – odpowiada zapytana o to, dlaczego za język swoich dzieł obrała właśnie tę technikę. Wszystko zaczęło się bardzo prozaicznie. Podczas trzeciego roku studiów nie zrobiłam zdjęć na jeden z zadanych tematów do pracowni portretu. Miałam wtedy mały kryzys twórczy, dopadło mnie uczucie przesytu. Zauważyłam, że otaczając się fotografiami w sporej ilości oraz ucząc się o sztuce innych ludzi, jestem narażona na ich wpływ na moje prace. Wtedy dostrzegłam potencjał w otaczającym mnie zalewie obrazów i postanowiłam tworzyć „na nowo” – opowiada o swoim kryzysie twórczym, który był dla niej początkiem odnalezienia nowej ścieżki artystycznej. - Patrzę na ilustracje, zdjęcia, ryciny jak na tworzywo, z którego mogę zbudować zupełnie nowy świat i jest to dla mnie bardzo fascynujące. Przetwarzanie istniejących obrazów stało się nową jakością. Jest to pewnego rodzaju zawłaszczenie obrazu, w obrębie którego każdy może budować swoją indywidualność – opisuje z pasją swoją sztukę.

Aleksandra Morawiak ma na swoim koncie wystawy zbiorowe w takich miastach jak Berlin czy Mediolan, regularnie współpracuje także z prasą. 14. czerwca w showroomie SH Studio w Warszawie – miejscu pełnym designerskich mebli w stylu vintage, odbył się wernisaż jej pierwszej solowej wystawy, poświęconej najnowszemu cyklowi kolaży, zatytułowanemu Półświaty, skoncentrowanemu na temacie barw. Sama Aleksandra przyznaje jednak, że równie mocno jak ekspozycja jej prac w galeriach, cieszy ją gdy jej ilustracje goszczą na ścianach domów i mieszkań. Zdjęcia wnętrz moich klientów, które od nich często dostaję, to dla mnie ogromna radość. Chciałabym, aby moja sztuka cieszyła oczy ludzi nie tylko w galeriach, ale także w ich najbliższym otoczeniu. W naszych domach i mieszkaniach spędzamy ogromną część życia. Otaczajmy się więc tym, na co lubimy patrzeć, co upiększa nasze wnętrze i daje nam energię. Jeśli będą to właśnie moje kolaże, będę niesamowicie szczęśliwa – mówi z entuzjazmem. Jest to możliwe, bowiem prace Aleksandry można nabyć w różnych sklepach z dekoracjami wnętrz, a sama artystka przyjmuje również zlecenia indywidualne.

- Wnętrza interesowały mnie od zawsze. Nawet przygotowywałam się do zdawania na architekturę, ale ostatecznie zmieniłam zdanie i nie złożyłam papierów – opowiada Magda Motrenko, blogerka wnętrzarska, autorka bloga Wnetrzazewnetrza.pl, a także współwłaścicielka sklepu z designerskimi dewocjonaliami Fido Design. Na swoim blogu publikuje porady remontowe, dzieli się pomysłami na aranżacje wnętrz, opisuje piękne przestrzenie i ciekawe rozwiązania do mieszkań i domów. To właśnie tutaj swoje niepozorne początki miała marka Fido Design, którą Magda założyła wspólnie z mężem. Blogerka chciała bowiem zaprezentować swoim czytelnikom nowoczesne, estetyczne dewocjonalia do wnętrz i... okazało się, że rynek tego typu produktów w Polsce praktycznie nie istnieje. - Jestem osobą wierzącą i obecność krzyża czy innych symboli religijnych w domu jest dla mnie zupełnie naturalna – tłumaczy swoją motywację założycielka Fido Design. - Szukałam, szukałam… i nie udało mi znaleźć nic, co bym chciała pokazać. Wszystkie rzeczy były albo bardzo niskiej jakości, albo wyglądały tak samo jak dewocjonalia sprzed dwudziestu lat. A przecież obecne mieszkania wyglądają zupełnie inaczej! Zaskoczona sytuacją opisała swoje zmagania w poście, który sama nazwała przełomowym. Wpis bowiem sprowokował ogromny odzew wielu osób, które spotkały się z identycznym problemem. Niedawne doświadczenia oraz dyskusje z czytelnikami były impulsem do stworzenia marki oferującej współczesne dewocjonalia na miarę nowoczesnego domu.

  • Magda Motrenko

    Współzałożycielka marki FIDO Design, w ramach której zwalcza przekonanie, że dewocjonalia nie mogą być piękne. Blogerka wnętrzarska od 2012 roku. O sobie mówi, że kocha kolory, zapach farb i sklepów budowlanych, chętnie poznaje tajniki produkcji, uwielbia malować i docenia polskie produkty. Jednym z jej marzeń jest samodzielne ułożenie płytek. Zajmuje się również fotografią wnętrz i wideo kulinarnym. Z wykształcenia socjolog. Wierzy, że nie ma rzeczy bez ludzi. Zawsze liczy się kontekst.

Oprócz zaspakajania potrzeb dekoracyjnych i duchowych, marka spełnia także misję społeczną, angażując do współpracy polskich artystów i rzemieślników. - Mamy w kraju tylu uzdolnionych rzemieślników, artystów i rękodzielników, że żal byłoby nie wykorzystać tego potencjału. Wiemy dokładnie, kto wkłada swoje serce w przygotowanie tych produktów. Lalki są szyte w górach, pudełka składane na Dolnym Śląsku, a ceramiczne figurki do szopki powstały w klimatycznej pracowni na warszawskim Żoliborzu. To jest wspaniałe! Mam w sobie olbrzymi podziw dla pracy osób, z którymi współpracujemy. Założyliśmy Fido design i mieliśmy kilka pomysłów, co powinno się znaleźć w sklepie. Ale sami przecież nic byśmy nie zdziałali! – podkreśla właścicielka firmy. A inspiracją do stworzenia produktu może być wszystko! Pomysł na szopkę zrodził się w głowie Magdaleny kiedy przeglądała pomysły na bożonarodzeniowe dekoracje, z kolei dostępne w sklepie lalki szyte są przez osobę, która kilka lat wcześniej wykonała lalkę dla córki Magdy.

Chociaż marka przyjęta została ciepło przez klientów, Magdalena przyznaje, że zdarza jej się spotkać z negatywnymi reakcjami. Zdarzają się też niemiłe sytuacje, gdy jesteśmy wykluczani właśnie ze względu na tematykę, jaką się zajmujemy. - Niektórzy nie chcą podjąć z nami współpracy. Religia, podobnie jak polityka, to delikatny temat – ze spokojem podsumowuje Magdalena, po czym dodaje: - My staramy się unikać kontrowersji. Nie chcemy nikogo urazić. Nie wchodzimy w debaty światopoglądowe, tylko zajmujemy się designem. Obrana strategia póki co zdaje się być ta właściwą, bo powodzenie marki zaskoczyło samą jej pomysłodawczynię. Gdy startowaliśmy, liczyłam się z tym, że możemy zamknąć sklep po paru miesiącach. To był eksperyment. Chęć zrealizowania pewnej idei, poruszenia rynku i skłonienia ludzi do refleksji. Teraz FIDO design angażuje mnie coraz mocniej; musiałam zrezygnować z niektórych obowiązków zawodowych, by wszystko pogodzić. Wierzę, że jeśli podążamy w dobrym kierunku, to dojdziemy w fajne miejsce.

Potrzeby klientów są najróżniejsze. Jedni, powodowani głęboką wiarą, będą poszukiwać nowoczesnych dewocjonaliów, inni, przepełnieni sentymentem do starych przedmiotów – możliwości nadania zużytemu meblowi, nowego życia. Ci drudzy mogą udać się do pracowni Dwie Baby, którą prowadzą Sylwia Wilgatek-Wykuż i Małgosia Ziółkowska. - Wcześniej prowadziłyśmy sklep z designerskimi projektami artystów i starymi bibelotami. Z czasem z targów staroci zaczęłyśmy zwozić małe meble. Klienci przychodzili z zapotrzebowaniem na, na przykład, mały stolik kawowy, a my go nieco odświeżałyśmy i sprzedawałyśmy. Tak to w zasadzie się zaczęło – opisują początki swojej działalności „dwie baby”. Jak same przyznają, ich praca to przede wszystkim pasja, ale również swoista misja. - Kochamy meble, uwielbiamy patrzeć jak się zmieniają i nabierają blasku dzięki naszej pracy – opowiadają Sylwia, miłośniczka faktur, kolorów i deseni oraz Małgorzata, pasjonatka drewna, uwielbiająca stylizować meble, która w swojej pracy nie boi się w ruch wprawić solidne maszyny. - Można śmiało powiedzieć, że jest to misja… misja by ocalić meble od zapomnienia! – podsumowują. Co ciekawe, ich klienci to przede wszystkim osoby młode, w wieku 25-40 lat. Często pokolenie naszych rodziców nie bardzo chce posiadać meble z czasów PRL-u, mają ich dość. Bardziej doceniają antyki lub nowe meble. A młodzi ludzie idą z duchem czasu, mody i panujących trendów. Również na bycie eko – starają się wyjaśnić to zjawisko.

Niekiedy to jednak nie podążanie za trendami czy poszanowanie środowiska przyświecają osobom, które zgłaszają się do pracowni. Czasami za odrestaurowanym meblem kryje się wzruszająca historia rodzinna. - Przyszedł do nas młody człowiek, który dostał w spadku po swoim ukochanym dziadku stary mebel, przedwojenną szafkę na gramofon. Chciał, aby zajmowała w domu szczególne miejsce. Wpadł na pomysł, aby na szafce namalować wizerunek jego nieżyjącego dziadka. Zlecenie oczywiście zrealizowałyśmy – opowiadają Sylwia i Małgorzata.

  • Dwie Baby

    Sylwia Wilgatek-Wykuż i Małgosia Ziółkowska na co dzień prowadzą pracownię renowacji mebli Dwie Baby. Szerokiemu gronu odbiorców znane są z emitowanego na antenie HGTV programu „Drugie życie mebli”, gdzie wspólnie „przywracają do życia” stare meble. Dzięki nim zaniedbane, znalezione na strychu czy pchlim targu przedmioty zmieniają się w piękne eksponaty. Uwielbiają różnorodność i eksperymenty, nie ograniczając się do jednego stylu. Według nich meble mają duszę, a każdy jest wyjątkowy, każdy jest indywidualistą.

Jak same opisują na swojej stronie internetowej, produkty powstające w ich pracowni skierowane są do osób, które szukają alternatywy dla popularnych mebli produkowanych na masową skalę, która jednocześnie byłaby przystępna cenowo w przeciwieństwie, chociażby, do antyków. Znaczą część działalności marki stanowi odnawianie mebli przyniesionych przez klientów. Jednak również osoby nie mające meblowego „spadku” rodzinnego, mogą liczyć na pomoc. Sylwia i Małgorzata podejmują się nawet misji specjalnych – można zgłosić się do nich ze zdjęciem mebla wypatrzonego w internecie czy na filmie, a one postarają się znaleźć podobny i odnowić go na wzór tego wymarzonego. Tym co robią wpisują się zarówno w modę na personalizację wnętrz, jak i trend bycia eko. Naszym celem jest realizowanie naszej pasji, a że przy okazji pokazujemy ludziom, iż warto w tych szalonych czasach konsumpcjonizmu pochylić się i dać szansę staremu meblowi, to bardzo nas cieszy – konkludują.

Tekst: Anna Sołomiewicz

Komentarze

Zaloguj się

Zobacz także