FDD: ewolucja wzornictwa - czy ogranicza nas tylko wyobraźnia?

Autor: Redakcja
06 gru 2017 13:24

Jakie kierunki wyznaczają dzisiaj przyszłość designu w Polsce i na świecie? O tym dyskutowano w trakcie sesji dyskusyjnej "Ewolucja designu" w trakcie Forum Dobrego Designu 2017.

Panel dyskusyjny poprzedziła prezentacja firmy Schattdecor, producenta dekorów dla rynku masowego, pt. Ageless Living. Dla kogo będziesz projektować jutro? poprowadzona przez Miłosza Matelskiego, menedżera designu i marketingu od 9 lat związanego z marką Schattdecor oraz architekt wnętrz Joannę Misun. Głównym zagadnieniem wykładu była koncepcja nowej grupy konsumentów - osób Ageless Living, czyli aktywnych, nowoczesnych ludzi po pięćdziesiątce. 

Na pewno znacie Państwo wiele osób po pięćdziesiątce, które są bardzo aktywne zawodowo, które mają dużo planów na przyszłość, pasje, zainteresowanie i – że tak powiem – nie składają broni. Czy rzeczywiście te osoby są stare? Bo jak pokazują media, mamy wielki rozstrzał, rozdwojenie rzeczywistości – pytała Joanna Misiun. Wtórował jej Miłosz Matelski: – Problem tkwi w tym, że te osoby, które są pełne pasji, bardzo ambitne, młode duchem, tak naprawdę czują się pomijane, niedoceniane przez branżę, przez producentów, przez usługodawców. Zarówno w kontekście komunikacji, jak również oferty oraz nawet wzornictwa. Kierujemy się stereotypami bardzo nieprzystającymi do rzeczywistości. Jedyny przekaz jaki kieruje się obecnie do osób 50+ to są zalecenia: siedź, nic nie rób, pora na wnuki. Nie zapomnij o tabletkach! – dodawał.

Przedstawiciele Schattdecor przytoczyli dane Mec Global oparte na dwumiesięcznej analizie reklam telewizyjnych, według których zaledwie 5% bohaterów tych reklam to osoby po pięćdziesiątce. Co więcej, 30% tych osób to babcie i dziadkowie, a 20% boryka się z chorobą lub bólem. Jako swoisty kontrast Joanna Misiun i Miłosz Matelski przytoczyli również prognozy GUS-u, według których w 2025 roku aż 10 milionów Polaków będzie w wieku powyżej 60 lat. W roku 2035 – będzie ich już prawie 11 i pół miliona, co stanowić będzie ponad 1/3 społeczeństwa. 

Musimy wyłączyć nasze stereotypowe myślenie i zrozumieć, że przemiany demograficzne sprawiają, że pojmowanie starości trzeba przedefiniować na nowo. Osoby po pięćdziesiątce nie chcą zamykać się w swojej strefie komfortu, nie chcą osiadać na laurach. My, jako projektanci, również musimy zmienić swoje myślenie i zauważyć tę nową grupę konsumentów, którzy nadal są bardzo aktywni i nadal mają wysokie aspiracje – konkludowała Joanna Misiun.

Prezentacja była ciekawym wstępem i nadała ton dalszej dyskusji, w której, oprócz Joanny Misiun i Miłosza Matelskiego udział wzięli również: Izabela Banaś, koordynator projektu, Departament Analiz i Strategii PARP, Ewa Gołębiowska, dyrektor, Zamek Cieszyn, Wiktoria Lenart, projektantka, studio projektowe Lenart Niemiec, Dominika J. Rostocka, architekt wnętrz, designer, prezes i główny projektant w Creative Coop. Architects i Nikodem Szpunar, projektant, Studio Szpunar. Rozmowę moderowała redaktor merytoryczna Forum Dobrego Designu, Justyna Łotowska.

Tematykę projektowania dla osób starszych chętnie podjęła Wiktoria Lenart, zwracając jednak uwagę na zupełnie inny jego aspekt.  – Wykładam na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, w pracowni, która zajmuje się ściśle osobami starszymi, słabszymi. Zauważyłam wśród studentów, że coraz więcej z nich podejmuje się projektów skierowanych do osób starszych. Chciałabym jednak, abyśmy nie myśleli, że projektujemy dla osób starszych, tylko projektujemy dla wszystkich. W momencie kiedy to projektowanie przedmiotów stanie się oczywiste, proste, te przedmioty nie będą stygmatyzujące, będą po prostu piękne, użyteczne. Wtedy nie tylko osoby starsze czy słabsze będą ich używać, ale przede wszystkim my wszyscy i wówczas ta stygmatyzacja zniknie  – mówiła zdobywczyni iF Design Award.

W podobnym tonie wypowiadał się Nikodem Szpunar: Przytoczę przykład linii sof i narożników nad którą pracuję z jedną z firm. Myśląc o tych produktach planowaliśmy dwie wersje. Jedna z nich jest niska i bardzo głęboka, taka, że się na niej leży. Z drugiej natomiast łatwiej wstać. I nie jest to wcale myślenie o starszych osobach, tylko o tych ludziach, którzy wolą mieć komfortowy mebel, ale taki z którego nie jest trudno się "podciągnąć". Niekoniecznie trzeba myśleć o produktach dla starszych ludzi, tylko o funkcjach tych produktów: jak funkcjonuje ten mebel, jak się człowiek z nim obchodzi, jak z nim żyje – przekonywał projektant.

Z kolei Izabela Banaś przekonywała, że rynek osób 50+ jest już coraz częściej zauważany przez przedsiębiorców:  – Myślę, że większy problem jest w przekazie mediów, a nie w tym, że projektanci czy przedsiębiorcy nie zauważają tej grupy osób. Być może faktycznie dlatego, że patrzę z innej perspektywy. Dla mnie projektowanie jest narzędziem dla przedsiębiorców, żeby zwiększać swoją konkurencyjność. Ten problem jest bardziej problemem medialnym, gdzie uważamy, że piękno to jest młodość, to jest brak zmarszczek i chcemy pokazywać tylko takie osoby. A biznes myślę, że sobie tutaj świetnie poradzi i już swoją ofertę kieruje właśnie do takich osób.

– Istnieje problem komunikacyjny – zwracała z kolei uwagę na brak marketingu skierowanego do osób 50+ Izabela Misiun. – Analizowałam reklamy mebli w polskiej telewizji: tam nie ma osób po 50. Jedyny konsument wart uwagi to młode małżeństwo z dzieckiem, które chodzi do szkoły podstawowej. Jeżeli pojawia się w reklamie IKEA ktoś po pięćdziesiątce, to Pani która gra tam wredną teściową, krytykującą lampki w oknie. Klasyczny marketing mówi, że konsument istnieje do 49 roku życia. A my mamy potężną grupę konsumentów, która jest bardzo ciekawa i zupełnie nie wiemy co z nimi zrobić – podkreślała.

Przemiany demograficzne nie były jedynym tematem dyskusji. Prelegenci rozmawiali również o zmianach w preferencjach konsumentów i rosnącym zainteresowaniu usługą w przeciwieństwie do produktu. –  Do głosu doszło takie pokolenie, które woli wykupić film w Netflixie niż mieć go fizycznie, słuchać muzyki przez Spotify niż kupić płytę, wynająć mieszkanie zamiast zadłużać się na 40-lat. Co Państwa zdaniem ten trend zbierania doświadczeń, a nie produktów oznacza dla projektowania? Czy ta personalizacja zmienia myślenie o designie? – pytała swoich rozmówców Justyna Łotowska.

– Według mnie personalizowanie wynika z tego, że świat w pewnym momencie został zalany masowymi produktami. Później pojawiła się następna fala tanich produktami za 3 czy 5 złotych. Ludzie chcą się po prostu od tego odbić, chcą zacząć utożsamiać się z czymś zrobionym dla siebie. Właśnie ta obsługa premium, że ktoś potrafi nam coś zrobić jest bardzo potrzebna. Bo byliśmy już na takim etapie, że wszystko było takie plastikowe... można było kupić wszystko, pojawiły się hipermarkety, wszystko było napakowane maszynową robotą. Dlatego też praca ręczna, obsługa ręczna i pochylanie się człowieka nad człowiekiem to właśnie ogólnoświatowy trend. IKEA też przecież oferuje personalizację. Można usiąść z doradcą i zaprojektować sobie kuchnię – wyrażała swoją opinię o coraz popularniejszej personalizacji i znaczeniu usługi Dominika J. Rostocka.

Zupełnie inną wizję trendu personalizacji miał Nikodem Szpunar. –  Wydaje mi się jednak, że ta personalizacja odbywa się bardziej na warstwie reklamy i dobierania produktów do konkretnej osoby, a nie oznacza bardzo elastycznej modyfikacji produktów pod klienta. W tym momencie jest tak, że zbierane są o nas informacje: co robimy, jak się zachowujemy, gdzie przebywamy i tak dalej, po czym pod nos jest podsuwany nam produkt, który najbardziej nam odpowiada w oparciu o różne algorytmy zbierające te informacje. Wydaje mi się, że nie będzie tak, że produkty będą dopasowane w pełni do potrzeb indywidualnych, że będą szyte na miarę. Krzesła, fotele, sofy trudno jest szyć na miarę. Trzeba byłoby wtedy zamknąć wszystkie fabryki i zamienić je na manufaktury i ręczną pracę, a to jest raczej niemożliwe przy takiej ilości ludzi na świecie – przekonywał.

Uczestnikom panelu nie umknęły również zmiany idące za rosnącą dostępnością nowoczesnych technologii. Dyskutowano o możliwościach wykorzystania technologii wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości (VR i AR). – Jest mnóstwo aplikacji mających za zadanie ułatwić korzystanie z usług publicznych. To jest po prostu coś co nas czeka – mówiła pewnie Izabela Banaś. – W tym momencie tej dyskusji w głowie przypomina mi się serial Black Mirror, który kilka lat temu wywarł ogromne wrażenie. Wszystkie te wizje sci-fi wydawały się bardzo odległe, jednak teraz wiele z tych rozwiązań stało się już dostępne. Tam było to przerażające - ja tego tak nie postrzegam i z wielką ciekawością patrzę jak się to wszystko rozwija. Projektant zawsze będzie projektował rzeczy rzeczywiste, ale pojawia się także szansa wciągnięcia wielu nowych ludzi do zespołów projektowych. Projektant musi być włączony w projektowanie aplikacji i całej otoczki jaka się z tym wiąże – z optymizmem mówiła Wiktoria Lenart.

–  Myślę, że większość projektów będziemy robić w VR-ze. To wejście w ten wirutalny świat także będzie wiodącym trendem  –  prognozowała Dominika J. Rostocka. 

Swoimi przewidywaniami odnośnie przyszłych trendów w projektowaniu podzielili się również inni rozmówcy.

Myślę, że ten trend eko będzie coraz ważniejszy. Przedsiębiorcy myślą coraz bardziej ekologicznie i praktycznie – przekonywała Izabela Banaś. Z kolei Wiktoria Lenart poszła o krok dalej zapowiadając troskę nie tylko środowisko, ale i o zdrowie: Za tym eko idzie też dbałość o zdrowie, bo będziemy żyli dłużej, musimy być w jak najlepszej formie. Być może znikną samochody z miast, pojawią się inne środki transportu. Kto słyszał o masce przeciwsmogowej 2 lata temu? – pytała retorycznie projektantka

Miłosz Matelski zwracał z kolei uwagę na to, ile już obecnie robi się w kierunku metamorfozy przestrzeni miejskich na bardziej przyjazne mieszkańcom. Jestem zachwycony tym jak miasta zaczynają dbać o przestrzenie zielone dla mieszkańców. W Poznaniu na przykład została wprowadzona strefa tempo 30, uprzywilejowana dla rowerów. To pokazuje, że jestem częścią zmian na lepsze. Mnie się ten trend osobiście podoba bardzo – opowiadał.

 – Wydaje im się, że tendencja będzie jedna: zostać w domu. Ludzie coraz częściej spotykają się tam ze znajomymi, wspólnie gotują. Z pewnością pomaga temu fakt, że wszystko można zamówić w Interenecie  – przewidywała Dominika J. Rostocka.

A ja mam nadzieję, że będziemy trochę bardziej offline.Już teraz powstają takie miejsca, gdzie nawet telefon nie funkcjonuje. Mam nadzieje, że to się będzie rozwijać, bo inaczej przeniesiemy się całkowicie w telefony i urządzenia – mówił Nikodem Szpunar.

 

 

 

Partner Główny

Partnerzy

Partnerzy Wspierający

Patronat Medialny